elvirka - Strona gĹĂłwna
PONIEWAŻ SKRADŁAM POST#1 To chciałabym z tego miejsca podziękować Agnieszce, za ponad 5 miesięcy pracy nad tym opowiadaniem, za genialne rozmowy, świetną pisarską atmosferę, za burze mózgów, za kreaywność, pomysłowość, ambicję i spryt, który przejawia się w tekście. Cieszę się, że nasza współpraca doszła do skutku i CIESZĘ SIĘ JESZCZE BARDZIEJ, że zaczęłyśmy pracę nad kolejną pociechą ;D Życzę nam owocnej pracy! :*
Opening jest boski
Marta! To wszystko dzięki Tobie - w końcu to Ty wpadłaś na pomysł napisania czegoś wspólnie, a że w miarę szybko znalazłyśmy temat, który nam spasował, to wyszło jak wyszło
Dziękuję Ci również, bardzo, bardzo, bardzo i mam nadzieję, że za pięć miesięcy (a może trochę krócej) będziemy juz po kolejnej części, a kto wie, może już w trakcie pisania trzeciej 
A teraz nie pozostaje nam nic innego jak życzyć Wam, Czytelnikom, takiej samej radości i przyjemności z czytania, jaką my miałyśmy przy tworzeniu tej historii
Czytam! zawiadamiaj w miarę możliwości
Z przyjemnością ;D
A przy okazji - wrócisz w końcu tutaj z jakimiś swoimi produkcjami? Nalegam
nie wrócę
nie mam żadnego oryginalnego pomysłu z którym mogłabym wystartować
Niedobra <foch>
To ja też nie wracam tam ;P
A ja skomentowałam i raczej już będę komentować TAM, no chyba, że chcecie czytać dwa razy te same komentarze:D
Wow! Nie dość, że fabuła mnie kupiła, trailer i openning, ale ten prolog! Ciemne interesy, agenci i różnego rodzaje akcje są w moich oczach czymś niezwykłym! Lubię szybką rozwijającą się fabułę i te emocje, któe towarzyszą agentom
Tutaj też gratuluję doboru obsady
Cała mi się spodobała, a nawet widziałem Portman 
Cóż... Czekam na pierwszy odcinek
Pierwszy odcinek już w piątek! Bardzo dziękujemy i na pewno nie obrazimy się Madziu, jeśli trochę posmamujesz i zataisz to, ze czytasz to na innym forum ;D
Pomysł skomentowałam w przedpremierach, więc tutaj zaznaczę jedynie, że sygnaturki bardzo zachęcające, podobnie jak i sam opening - nie było choćby sekundy, w której nie miałabym uśmiechu na twarzy. Ale cóż się dziwić, mając przed oczami zmieniające się, niczym w kalejdoskopie, fenomenalne miny Iana i Matta
Jestem zatem święcie przekonana, że przy tak zacnie przygotowanym wstępie, dalej będzie jeszcze lepiej. Tak więc, byle do jutra 
Byle do jutra! ;D
Fajne promo zapowiada się świetnie.
Gęba sama mi się śmiała gdy zonaczyłam męską część obsady.
Ian i Matt ubustwiam ich !
Sama fabuła wydaje się dość interesująca więc postaram się być częstym gościem
Bardzo, ale to bardzo się cieszymy, że historia przypadła Wam do gustu!
Szczerze powiem, że nie spodziewałam się takiego odzewu, niemniej moje serducho ogromnie się raduje czytając te wszystkie pozytywne opinie
Jeszcze raz dzięki wielkie!
Aaa... i jeszcze jedna rzecz z cyklu tzw. ogłoszeń parafialnych
ustaliłyśmy z Martą, że odcinki będą pojawiać się regularnie w każy piątek i wtorek. Mam nadzieję, że wytrzymacie taką dawkę 
Im więcej tym lepiej
Trudno jest nie chwalić skoro pomysł jest genialny
Historia wymaga od Czytelnika skupienia i długie przerwy między odcinkami są zdecydowanie niewskazane, a odcinki wyszły nam dość długie
Ale jeśli uznacie, że są za długie, to nie ma problemu, będziemy dzielić na mniejsze i ewentualnie wtawiać trzy razy w tygodniu
Wszystko jest do dogadania ^^
Czekam z niecierpliwością .

Dziewczyny wasz pomysł jest świetny.Bardzo dobrze się czyta i nie uważam ,że jest za długie lub krótkie jest sam raz.Czekam na kolejną część .
I PACZ, jest wbijam na gadu i ku memu zaskoczeniu w końcu mogę przeczytać coś, co nie zniechęci mnie błędami. Drogie gejsy, ogółem zaczyna się ciekawie, very ciekawie, chętnie będę śledzić dalsze losy tych dwóch uroczych panów i nie do końca sympatycznej panny Plastyczne opisy, dla mnie momentami zbyt plastyczne (czasem za dużo tych wszystkich szczegółów), bo ja jestem zwolenniczką "prosto jak w mordę strzelił", ale to tylko ja reasumując - jest git majonez. Czekam na dalszy rozwój wypadków i oczywiście uniżenie błagam o powiadamianie
Peace
Haha... nie musisz kopiować postów
Wystarczy, jak będziesz na jednym forum komentować
Ale dzięki wielkie, że Ci się chciało ;*
Oczekiwałem, że stworzycie coś dobrego, ale to jest fantastyczne - i - nie piszę tego ze zwykłego przypodobania się, czego nie znoszę
Najpierw ten dziwny sen, który budzi dreszcze w ciele. Nie czułem jakbym czytał książkę, wyjętą z pierwszej lepszej półki z biblioteki, tylko jakbym oglądał jakiś film, a to jest sztuka niezwykła do osiągnięcia.
Zazwyczaj po pierwszych odcinkach można co nieco powiedzieć o bohaterach, więc też napiszę o nich...
Pierwsza scena dotyczyła Matta, co potwierdziło się w drugiej scenie. Ten koszmar nie mógł być związany z wydarzeniami z przeszłości, bo Matt by nie żył, ale czasami można miewać sny prorocze
Oby tak się nie stało 
Zaś drugi bohater jest niezwykle odważny, ale też dużo ryzykuje. Skłania swego konkurenta, czy nie wiem kim oni dla siebie są, do udzielenia mu pomocy
Będzie to pewnie miało dużo skutków w przyszłości 
Zaś blondynka w pełni zasługuje na miano księżniczki
Pozdrawiam
Miłoszu, dziękuję w imieniu swoim i Marty za to miłe słowo! Naprawdę sporo czasu poświęciłyśmy tej historii, więc już sama świadomość, że komuś się podoba to dla nas wspaniała nagroda.
I masz absolutną rację - w przyszłości całkiem sporo będzie się działo
Pozdrawiam i zapraszam we wtorek na kolejny "odcinek"
Eillen dnia 22:11:45 06-07-12, w całości zmieniany 1 raz
Kopiuj + wklej =
Mój mózg jeszcze łączy wszystkie fakty z pierwszego rozdziału, ale nie jest tak źle, jak przypuszczałam, że będzie ze mną. Pewnie jeszcze nie raz zrobicie mi tu z mózgu sieczkę. Ale się na to przygotowałam i nie myślcie sobie, że odpuszczę bo rozdziały długie, albo coś. NIE MA MOWY!
Wbiłam sobie do główki swej pięknej, że dotrwam do końca.
Jestem niepocieszona troszkę, bo liczyłam na jakieś specjalne względziki i rozdziały na osobistycznym gg ;D hue hue, a tu widzę, że muszę obejść się smakiem i nie mam co liczyć, że dostanę całość teraz. Chociaż tak lepiej mi się czyta.
Przeczytałam pierwszy rozdział i to nawet szybciej niż się spodziewałam, że to zrobię ;D a co!
Jesteście moimi MISZCZAMI♥ misiaczki ;P Tak ładnie to opisujecie, wszystko jest takie dopieszczone. Nie za dobrze Wam to wychodzi?! To jest genialne, a Wy jesteście zbyt zdolne ;(
Pozdrawiam i czekam na resztę;D
BAJ BAJ MISIE PYSIE!
Magdalenka.
Aberracja dnia 22:30:16 06-07-12, w całości zmieniany 1 raz
Haha... no co Ty wyprawiasz?? Ja tu się poświęcam, loguję się tam, żeby Ci odpisać a Ty mi tu z "kopiuj wklej" wyskakujesz?
Naprawdę nie musisz ;D
No to tak, żebyś ZAUWAŻYŁA! ;D
Albo, żebyś nie musiała się ciągle logować gdzie indziej, czy coś;D
TO Z DOBROCI ♥
Wiem, wiem, dziękuję :* Bóg Ci w dzieciach wygnagrodzi Twą wspaniałomyślność i dobroć
Obym nie miała ich zbyt wiele;D
A może jednak
Ale off ;P
Jak nie musi:? musi! Ma być spam! Dzięki, Madzia ;*
No to ja już nie wiem.
Co ja mam teraz biedna począć.
Jesteście okrutnie niezdecydowane.
Spam jest uroczy ♥
No to ja pozostawiam tę kwestię Twojej woli i ochocie
Po stokroć wybaczcie, że melduję się dopiero teraz, ale przysłowiowa, siła wyższa
Premierowy odcinek naprawdę mroczny - pełen niezidentyfikowanych do końca tajemnic, zagadek i złowrogiej atmosfery, w której żaden z bohaterów nie może być tak do końca bezpieczny. Zarówno Curtis, jak i Matt momentalnie podbili moje serce - sprawiając wrażenie, uwielbianych od zawsze przez kobiety, niegrzecznych chłopców, którzy nie boją się wyzwań i niebezpiecznych starć. Perfekcyjne opisy ich poczynań, zachowań, czy myśli sprawiają, że nie mam jakiegokolwiek problemu z wyobrażeniem ich sobie. Ba, śmiem znajdować się tuż obok nich i obserwować z zapartym tchem ich kolejne działania. Sama zaś współpraca obu panów satysfakcjonuje mnie na tyle bardzo, że z niecierpliwością wyczekuję kolejnego odcinka. Analizując przy tym dobitnie możliwość wytypowania Sheili na wtykę w szeregach agencji i wielbiąc jednocześnie doskonale wykreowaną postać, pyskatej i lekceważącej wszystko i wszystkich, Sary 
Moniś, najważniejsze, że jesteś i że się podoba ^^ Oczywiście wiesz, że niczego nie zdradzę, żeby nie psuć zabawy, także będziesz musiała trochę się pomęczyć i pogłówkować raszem z naszmi agentami
No tak
Cieszymy się i dziękujemy!
Jestem i ja, chociaż z lekkim opóźnieniem
Odcinek był bardzo ciekawy i dobrze się go czytało. Wydawał się długi, a przeczytałam go w mig... Chcąc więcej oczywiście
Wasz styl pisania jest dla mnie, skromnego biologicznego umysłu wręcz powalający.
Curtis i Matt wywarli na mnie pozytywnie wrażenie. Już teraz wiem, że będą to ciekawi, często zaskakujący nas bohaterowie. W dodatku są bardzo przystojni i myślę, że nie stronią od kobiet, a raczej to one zapewne do nich lgną, więc raczej zafundujecie nam jakieś romanse :]
Z całego odcinka najbardziej podobał mi się dialog głównych bohaterów, zwłaszcza ze strony Curtis'a
Podobały mi się te ironie, zdecydowanie...
A Sara wydaje się być w porządku, chociaż jest niezłą złośnicą, ale lubię takie bohaterki.
Czekam na więcej!

Cały odcinek pośrednio lub bezpośrednio kręcił się wokół Curtisa, który chcąc nie chcą przypomina mi Collina, więc już go kocham :]
Matt ma teraz niezły orzech do zgryzienia. Zdobycie dokumentów dotyczących Evansa, nie będzie takie łatwe. Domyślam się jednak, że prędzej, czy później dopnie swego
Poznaliśmy postać Liama. Podoba mi się takie wcielenie Patricka, którego wręcz uwielbiam. Rozbawiło mnie przezwisko QueenBee
Poznaliśmy też Sheilę, która póki co nie ma zbyt dobrej opinii, ale jej postać jest cholerni* interesująca. Ciekawa jestem, czy to, co usłyszał o niej Matt to prawda, czy zwykła plotka.
A Curtis i Sara cały czas nie szczędzą sobie złośliwości. Są przy tym bardzo zabawni
Ona dosłownie doprowadza go do szału. Jakoś łatwo jest mi wyobrazić sobie Bell w roli irytującej laski 
Czekam na next
W końcu zawrócił do windy i ruszył w powrotem na górę. Jeżeli w tym magazynie nie ma tych papierów, to znaczy, że muszą być leżeć u kogoś na biurku.
- Chyba coś tu jest nie tak
Przeczytane ;D
W dodatku nadal tu jestem!
Jakiś cud! Nie ześwirowałam i wydaje mi się, że w dalszym ciągu kumam co napisałyście
Nie pozbędziecie się mnie ;D Podobno to nie dla mnie, ale muszę przyznać, że podoba mi się coraz bardziej.
Aż nie mogę się doczekać co dalej - i tu liczę na specjalne względy oczywko.
Matt węszy, ale jakoś w tym epizodzie mu nie wyszło. Może w następnych mu się poszczęści - sama chętnie dowiedziałabym się paru rzeczy.
Sara i Curtis są cudowni ♥ no, przynajmniej ON!
Niby nic wielkiego, ale jednak coś się dzieje, wszystko idzie do przodu ;D
I jak tu nie czytać tego cuda?!
MUSZĘ, a nawet chcę!
Pozdrawiam:
Wasza Magdusia!
....dubel:P
Eillen dnia 18:21:19 11-07-12, w całości zmieniany 1 raz
Justyś, Liam zyska z czasem jeszcze jedno przezwisko
A tak przy okazji - Patrick jakoś tak od samego początku pasował mi tu na szefa, więc cieszę się, że i Tobie to jego wcielenie przypadło go gustu
A co do Curta i Colina - na pewno mają jakieś cechy wspólne, a wszystko przez Iana, bo trudno byłoby mi z bohatera "granego" przez niego zrobić jakąś ciamajdę i niedorajdę, także mam nadzieję, że te przypadkowe podobieństwa między tymi postaciami nie będą Ci jakoś szczególnie przeszkadzać 
Oj, Madziu, Madziu - z tym "w powrotem" trafiłaś, ale to drugie "być leżeć" poprawiłam już wczoraj ;P Cieszę się, że nadal tu jesteś, ale co do względów, to nie wiem, bo ciągle coś poprawiamy, a jak widać na załączonym obrazku i tak nie wszystko udaje nam się wyłapać ;D
I jak już musisz kopiować, to raz na jakiś czas mogłabyś stąd skopiwać tam ;P Nie chcę być cały czas jakimś drugim sortem!
Dzięki, że jesteście ;*
W piątek zapraszamy na kolejną "dawkę" agentów
Przepraszam, że tak późno, ale wczoraj przeczytałem, czekając dosyć sporo czasu na otwarcie strony, a komentarza już nie mogłem dodać... Do diabła z tym internetem ;/ Tak więc dopiero dziś dodam komentarz
Róbcie więcej rzeczy razem, bo to Wam wychodzi
Po prostu F E N O M E N A L N I E !!! Coś ze mną nie tak, skoro piszę to już po dwóch odcinkach
Po prostu nic innego nie mogę napisać
Każdy szczegół opracowany, a na dodatek wszelkie postaci mają "to coś". Odmienny charakter, styl, zachowanie - a to wszystko jest wyodrębnione. U Was każda postać może chyba liczyć na odrobinę pieszczoty 
Ale zagalopowałem się
Odcinek oczywiście idealny. Tak jak za pierwszym razem - wydawał mi się przerażająco długi, ale po przeczytaniu, byłem trochę zły, że odcinek taki krótki(doszukałem się wady?) 
Matt zyskuje moje uznanie. Błyskotliwy, uroczy i przystojny facet musi zadziałać na piękną, seksowną Sheilę
Ich duet, nie kryję, bardzo by mi się spodobał... A Isabel jest taka... nieśmiała. Najwyraźniej podkochuje się w agencie 
Zaś Curtisa też lubię
A Sarę coraz bardziej
Ich duet, przekomarzanki i pocałunek... Ojej... Jak Wy to robicie?! 
Pozdrawiam i czekam do piątku, na kolejny odcinek
Miłoszu, dziękujemy bardzo! Mam nadzieję, że kolejne odcinki Cię nie rozczarują, a wręcz przeciwnie - jeszcze bardziej wciagną w tę historię
A co do "róbcie więcej rzeczy razem" - zdradzę, że właśnie zaczęłyśmy pracę nad kolejną częścią tej historii, a głowie pojawił nam się pomysł na pokerową tryglogię
Oby tylko starczyło nam weny i pomysłów, a Wam sił i cierpliwości do czytania tych naszych historii 
Dobra!
Teraz skopiuję tam ;D tak ze dwa razy, żeby po równo było;D
Oby tylko starczyło nam weny i pomysłów, a Wam sił i cierpliwości do czytania tych naszych historii
Co dwie głowy to nie jedna - tak więc pomysłów, powinnyście mieć od groma
A czytelników, jak widzę, dawno już kupiłyście
Tak więc się cieszę, że nie skończy się tylko na jednej serii 
Dziękujemy bardzo i ja też ciesze sie, że Wam się podoba. Mimo wszystko mogę życzyć Wam wytrwałości :*!
Odcinek świetny.Jestem ciekawa jak Matt zdobędzie dokumenty dotyczące Curtisa?.Będzie pewnie musiał zakręcić się wokól Shelii ale dla takiego przystojniaka to nie problem.Fajnie ,że myślicie o kolejnej części .Czekam na next.Pozdrawiam Gosia.
Tym razem wrzucam ja! Witaj kolejny piątku! Do zobaczenia wtorku!

___Jechali autostradą numer 12 prowadzącą przez najbardziej malownicze rejony stanu Utah. Szerokie, zielone pastwiska zmieniły się w wąskie czerwono krwiste kaniony, które zaraz zaraz znikały, ustępując wyłaniającym się na horyzoncie skalistym pustkowiom. Gdyby nie towarzyszące im mało sprzyjające okoliczności, mogliby rozkoszować się tymi zmieniającymi się jak w kalejdoskopie widokami. Jednak w obecnej sytuacji, chyba żadne z nich nie było w stanie zachwycać się otaczającym ich pięknem przyrody, nieskażonej zupełnie wszechobecnym postępem cywilizacyjnym. Tu władzę wciąż sprawowała matka natura, a czas jakby się zatrzymał. Czas, który zdecydowanie nie działał na ich korzyść.
___Curtis westchnął ciężko, poprawiając ciemne okulary, chroniące oczy przed ostrym, południowym słońcem świecącym mu prosto w twarz. Odkąd opuścili motel, Sara nie odezwała się do niego ani słowem. Nie ufała mu. Wiedział to i wcale się temu nie dziwił. Kiedy poznali się we Francji, prawie rok temu, przedstawił się jej przecież jako makler giełdowy. Spędzili ze sobą wtedy naprawdę gorące i upojne chwile, ale żadne z nich nie myślało o tym poważnie. Dla obojga nie było to z pewnością nic więcej ponad przelotny romans. Przynajmniej tak właśnie wtedy myślał. Jednak kiedy spotkali się kilka miesięcy później, już w Stanach, nie był już Jeanem–Lucą Le Roux, ale Michaelem Donovanem – zaufanym człowiekiem jej ojca. Co więcej, nie miał już wówczas najmniejszej ochoty na amory, co tylko rozwścieczyło pannę Stevens, która najwyraźniej liczyła na kontynuację tego, co zaczęło się w Paryżu. Ze strony Curtisa nie wchodziło to jednak w ogóle w grę. Z różnych względów, z których wbrew pozorom wcale nie był najważniejszy fakt, że jej ojciec był jego szefem.
___– O czym myślisz? – spytał, by choć na chwilę przerwać ciszę i spróbować zagłuszyć wewnętrzny głos, nakazujący mu jak najszybciej zadzwonić do Gravesa. Sara wzruszyła ramionami i odgarnąwszy z twarzy rozwiane włosy, mocniej wcisnęła się w oparcie fotela, podciągając kolana pod brodę. – Ej, mała… – zaniepokoił się.
___Była blada i niewyspana. Wyglądała przy tym jak zagubiona dziewczynka i absolutnie w niczym nie przypominała Sary Stevens, którą znał przecież tak dobrze.
___– Nie mów do mnie „mała” – bąknęła, nawet na niego nie patrząc.
___– Wolisz chérie? – rzucił, uśmiechając się szelmowsko.
___– W ogóle nic nie mów – powiedziała i włączyła radio, nie przeczuwając nawet, co ją za chwile czeka. Curtis uśmiechnął się do siebie, kiedy jego uszu dobiegł charakterystyczny gitarowy riff.
___– Living easy, loving free | Season ticket on a one-way ride… – zaczął podśpiewywać razem z wokalistą zespołu. Pogłośnił radio i postukując palcami w kierownicę w rytm muzyki, docisnął pedał gazu. – … Going down, party time | My friends are gonna be there too | I’m on the highway to hell! – wydarł się na koniec, kątem oka zerkając na Sarę. Kiedy dostrzegł na jej twarzy cień uśmiechu, sam również się uśmiechnął. W gruncie rzeczy wcale nie miał ochoty na rozmowę. Bał się, że znów zacznie zadawać pytania, na które nie będzie w stanie jej odpowiedzieć. Ucieczka w muzykę była więc na tę chwilę najlepszym wyjściem.
___– Przestań się wydzierać – mruknęła, usiłując zachować kamienną twarz, choć bawił ją obraz wielkiego twardziela, podrygującego za kierownicą w rytm muzyki.
___– Mówiłaś, że mam nie mówić, nie było słowa o śpiewaniu – zauważył, spoglądając na nią przelotnie. Sara pokręciła głową z niedowierzaniem i wróciła do obserwowania widoków za boczną szybą, a Curtis do śpiewania. Dzięki temu przynajmniej na chwilę oczyścił umysł z natrętnych myśli.
___Sara co jakiś czas zerkała na niego ukradkiem, wpatrując się w jego profilowi, który znała już na pamięć. Silnie wyeksponowana linia szczęki, broda pokryta kilkudniowym zarostem, mocno zarysowane kości policzkowe, wąskie, kuszące usta, przydługie, ciemne włosy wiecznie pozostające w tzw. artystycznym nieładzie – wszystko to idealnie współgrało ze sobą, a całości dopełniało obojętne spojrzenie jego zimnych, stalowoniebieskich oczu, które za każdym razem sprawiało, że miękły jej kolana. Jeśli kiedykolwiek wyobrażała sobie swojego wymarzonego księcia z bajki, to Curtis był idealnym uosobieniem tego wyobrażenia. I absolutnie nie miało dla niej znaczenia, że nigdy przesadnie nie dbał o swój wygląd i strój. Wiedziała, że najważniejsze dla niego było, by czuł się dobrze sam ze sobą. A najlepiej czuł się w zwykłych jeansach, bawełnianym podkoszulku i swojej ulubionej skórzanej kurtce, z którą prawie w ogóle się nie rozstawał, jakby była jego największym skarbem.
___Nie potrafiła zapomnieć o nim i o tym, co wydarzyło się między nimi w Paryżu i kiedy okazało się, że pracuje dla jej ojca, jej serce zabiło mocniej z nadzieją, że znów połączy ich płomienny romans. Rzeczywistość jednak była zupełnie inna. Wszystko wskazywało na to, że po prostu zabawił się jej kosztem i nie miał zamiaru do tego wracać i chyba właśnie to irytowało ją najbardziej. Nigdy wprawdzie niczego jej nie obiecywał, ale nie mogła przeboleć, że traktuje ją nie tylko tak, jakby między nimi nigdy do niczego doszło, ale przede wszystkim jak rozkapryszoną córeczkę bogatego tatusia, na którą trzeba chuchać, dmuchać i uważać jak na porcelanową laleczkę, która może rozpaść się w drobny mak przy pierwszym fałszywym ruchu.
___– Curtis… – zaczęła nagle, wlepiając spojrzenie w jego twarz, która na dźwięk jej głosu stała się bardziej napięta. – Kim ty w ogóle jesteś, co? Bo na pewno nie maklerem giełdowym… – Evans zacisnął dłonie mocniej na kierownicy. Szykowała się kolejna runda niewygodnych pytań. – Co masz wspólnego ze śmiercią mojego ojca? Dlaczego ścigają nas jego ludzie i federalni?
Sara wyrzucała z siebie kolejne pytania tak szybko, że nawet jego sprawny umysł agenta, nie był w stanie zarejestrować wszystkich.
___– Im mniej wiesz, tym lepiej dla ciebie – rzucił wymijająco.
___– Nie traktuj mnie jak jakąś infantylną blondynkę! – oburzyła się. Curtis nic nie odpowiedział. Nie był przecież ani Jeanem–Lucą Le Roux, którego poznała w Paryżu, ani Michalem Donovanem, który był człowiekiem jej ojca, ani nawet Curtisem Evansem, za którego wszyscy go mieli i za którego on sam miał się przez całe życie. Osoba, która wyjawiła mu, że ludzie, podający się za jego biologicznych rodziców wcale nimi nie są, może nie należała do tych godnych zaufania, ale też nie miała powodu by okłamywać go w ten sposób. – Zabiją nas, prawda? – spytała po chwili. – Albo jedni, albo drudzy. W najgorszym wypadku zgnijemy w pierdlu.
___– Nie bądź taką pesymistką – odparł, siląc się na beztroski ton.
___– Dlaczego nie poprosisz kogoś o pomoc?
___– Bo w tej chwili mogę ufać tylko sobie – odparł rzeczowo i nie było w tym cienia przesady. Miał przecież na karku nie tylko ludzi z przestępczego półświatka, ale też całe stado agentów federalnych, z których co najmniej jeden był kablem i donosił mafii narkotykowej o planowanych ruchach DEA. No właśnie, więc dlaczego, u diabła, zadzwonił go Gravesa? Na myśl przychodziła mu w tym momencie tylko jedna odpowiedź: bo wrogowie często mówią prawdę, przyjaciele nigdy, o czym miał okazję już nieraz przekonać się na własnej skórze.
___– Więc odstaw mnie na najbliższy komisariat – powiedziała stanowczo, wyrywając go z rozmyślań na temat Matta i ich przeszłości, która miała jeden zasadniczy punkt wspólny. – Nie chcę całego życia spędzić jeżdżąc od miasta do miasta.
___– Wykluczone – mruknął wyraźnie zirytowany jej pomysłem. Jeśli wierzyła w to, że pod opieką policji będzie bezpieczna, to był to objaw skrajnej naiwności.
___– Zależy ci na mnie czy po prostu boisz się zostać sam?
___To pytanie przeszyło powietrze ze świstem i zawisło tuż nad jego głową niczym gilotyna. Nie potrafił odpowiedzieć. A może nie chciał? Milczał więc, pogrążając się we własnych myślach.
Zrozumiała ten niewerbalny komunikat i również zamilkła. Wiedziała, że jeśli postanowił nie mówić, to nie zmusi go do tego żadna siła ani nawet najwymyślniejsze tortury. Zerknął przelotnie na zegarek, po czym wyciągnął z kieszeni swoją komórkę i rzucił ją Sarze na kolana.
___– Włóż kartę SIM – polecił, chłodnym, opanowanym tonem podając jej mały plastikowy kwadracik. Bez słowa wykonała polecenie i oddała mu telefon. Nie lubiła, gdy był taki zimny i traktował ją tak bezosobowo, ale musiała znosić jego towarzystwo i mieć nadzieję, że jakoś ich z tego wyciągnie. – Za godzinę powinniśmy być w Torrey – zakomunikował, włączając telefon. – Zjemy coś i pojedziemy prosto do Salt Lake City.
___– Curt… – szepnęła zaniepokojona Sara, zerkając we wsteczne lusterko. – Curtis – powtórzyła głośniej, chwytając go za ramię. – Policja…
___– Jansa d**a! – warknął, uderzając dłonią w kierownicę, kiedy we wstecznym lusterku mignęło mu niebiesko–czerwone światło „koguta”. – Jeszcze tego mi brakowało!
___Czując nagły skok adrenaliny, docisnął mocniej pedał gazu, pisząc jednocześnie jakiegoś sms–a. Nie rozumiała czemu akurat ten moment wybrał sobie na wysyłanie komukolwiek wiadomości, a jeszcze mniej zrozumiałe było dla niej to, że wyrzuca telefon przez okno samochodu. O nic jednak nie pytała, tylko obserwowała uważnie jego kamienną twarz. Kiedy dostrzegła, że kąciki jego ust uniosły się w lekkim uśmiechu, była pewna, że po raz kolejny wywiną się śmierci, śmiejąc się jej prosto w twarz.
* * *
___Był strasznie niewyspany, a druga kawa wcale mu nie pomagała. Przez całe wczorajsze popołudnie i wieczór obserwował dom agentki Roberts. Poza nerwową wymianą zdań z jakimś podejrzanym blondynem na podjeździe, nie zauważył niczego niepokojącego. Była piękną kobietą, a ten szemrany typek zupełnie do niej nie pasował, więc Matt zupełnie nie zdziwił się, że postanowiła dać delikwentowi kosza. Mężczyzna odjechał spod jej domu z piskiem opon, a ona weszła do środka z impetem zamykając za sobą drzwi. Kilkadziesiąt minut później zgasiła wszystkie światła, więc Matt postanowił wrócić do siebie. Jej zachowanie jednak było dla niego intrygujące i wzmagało jego zawodową ciekawość, którą mógł zaspokoić tylko w jeden sposób – dowiadując się prawdy.
___W całym DEA nie ma nikogo, kto zamykałby swoje biuro na klucz. Może i nie ma w tym nic dziwnego, bo przecież każdy szanuje swoją prywatność i nie toleruje wściubiania obcych nosów w swoje własne sprawy, jednak dla Gravesa to za mało. Zazwyczaj, jeśli ktoś chroni swoje biuro przed niepożądanymi osobami, to znaczy, że coś co znajduje się wewnątrz chce zatrzymać dla własnego użytku i wiadomości. A to już był argument, który całkowicie zdeterminował Matta do działania – nie ma takiej rzeczy, którą można przed nim ukryć. A coś mówiło mu, że tu nie chodzi tylko i wyłącznie o teczkę Evansa.
___Wypił kolejny łyk, chłodnej już kawy i skrzywił się nieco, odsuwając kubek na bezpieczną odległość. Stan przejściowy kawy pomiędzy gorącą, a mrożoną był nie do zniesienia. A do tego wszystkiego jeszcze ten pieprzony SMS, który wiercił mu dziurę w głowie, nie dając odpocząć ani na chwilę. Czytał go już któryś raz z kolei odkąd otrzymał go od nieznanego numeru – lecz nie musiał zbyt długo zastanawiać się kto jest nadawcą wiadomości. Raczej martwiła go jego treść.
___„Już po mnie”.
___Co to, do cholery, znaczy?! Matt nie mógł przestać doszukiwać się jakiegoś ukrytego sensu, dopóki nie podniósł wzroku na przyciszony barowy telewizor. Na ekranie pojawiły się zdjęcia zatrzymanego na skałach, prawie całkowicie zatopionego samochodu, a podpis informował, że ofiary wypadku nie są jeszcze znane. Matty spojrzał na telefon i zmarszczył brwi. Szybko wstał i opuścił bar, przeszukując najbliższe otoczenie w celu odnalezienia pierwszej lepszej budki telefonicznej. Stała po drugiej stronie ulicy. Musiał oddzwonić z neutralnego źródła. Szybko przebiegł przez drogę i podniósł słuchawkę. Wykręcił numer Curtisa i czekał, ale po drugiej stronie było głucho, żadnego sygnału. Abonent był niedostępny.
Zaklął głośno i biegiem ruszył do biura. Jeżeli media już o tym mówią, to znaczy, że FBI od dawna jest na miejscu. Liczył jednak na to, że uda mu się jeszcze czegoś dowiedzieć. Nieuważnie wbiegł na ruchliwą ulicę, nie zwracając uwagi na trąbiące klaksony, pisk opon hamujących samochodów i rozjuszonych kierowców, wykrzykujących jakieś obelgi w jego stronę.
___Gdy dostał się na swoje piętro, zatrzymał się na ostatnim stopniu schodów, ponieważ jego uwagę przykuła głośna rozmowa, dobiegająca z gabinetu agentki Roberts. Powoli poszedł w tym kierunku.
___– Bell, daj mi to – powiedział do rudowłosej, która taszczyła stertę dokumentów. – Nie możesz dźwigać takich ciężarów.
___– Dzięki. – Uśmiechnęła się i puściła mu oczko.
___Matt odwzajemnił uśmiech, po czym zatrzymał się pod samymi drzwiami, tak by ani Liam, ani Sheila nie dostrzegli go – trudno było się ukrywać, jeśli gabinety były przeszklone i jedynym miejscem były drewniane drzwi.
___– Jestem tego pewien – powiedział głośno Quinn, uderzając pięścią w biurko. – FBI już węszy na miejscu – westchnął.
___– To jedźmy tam. Jeżeli to ten samochód…
___– To ten.
___Głosy ucichły, a Matt spojrzał na dokumenty. Po chwili ruszył przed siebie, spoglądając kątem oka w przeszkloną ścianę, ale Liam i Sheila właśnie wychodzili.
___– Graves?
___Matt odwrócił się i uniósł pytająco brwi. Gdy szef spojrzał na taszczone przez niego dokumenty, oczekując wyjaśnień, a Sheila zamykała gabinet, Matt jęknął.
___– Och, wziąłem sobie dodatkową robotę – odpowiedział, uśmiechając się przekonująco. – Kazałeś mi zrobić cos pożytecznego. – Skinął głowa i poczekał aż parka zejdzie po schodach i zniknie mu z oczu, a następnie zszedł za nimi i podszedł do biurka Isabell. – Chyba jednak nie dam rady. – Położył papiery na biurko i skrzywił się, a następnie szybkim krokiem ruszył do wyjścia z budynku. Odwrócił się jeszcze i posłał jej przepraszające spojrzenie, splatając dłonie, jak do modlitwy.
awangarda dnia 16:00:09 13-07-12, w całości zmieniany 1 raz
Przeczytane. Szkoda, że teraz trzeba czekać do wtorku na kolejny epizod. D:
Graves jest wścibski, ale przy tym dosyć uroczy. Chociaż Curtis tez jest ciekawą postacią, tajemniczą... Hmmm. Nie potrafię określić, który urzekł mnie bardziej.
Tak ciężko jest się oderwać od tych dwóch panów. Są świetni, każdy na swój sposób. Jestem ciekawa ich przeszłości...
W dalszym ciągu nie zniechęcam się do tego opowiadania, a nawet coraz bardziej fascynuje. Czemu te epizody się tak szybko kończą. Co dalej, no?!
Idę urwać sobie głowę, bo mnie boli, a nawet jestem skłonna poobcinać swe nogi zanim same mi odpadną.
Pozdrawiam.
Oj tam, oj tam... mówiłaś przecież, że przez weekend i tak nie masz czasu i nawet komentarz chciałaś na poniedziałek zostawić ;P Zleci szybko do wtorku ;D
I nic sobie nie urywaj ani nie obcinaj, bo kto mnie wtedy będzie męczył i dręczył?
Jak to który?! No obaj są wspaniali, nie musisz wybierać, TYLKO U NAS możesz mieć ich obu!
W takim razie proszę dostarczyć mi ich pod same drzwi. Czekam w poniedziałek.
Aga, mnie w weekend w domu nie ma, bo jak zwykle wyjeżdżam, aczkolwiek laptopa zawsze zabrać mogę. Z internetem gorzej. Także nie widzę problemu, bym czegoś nie mogła czytać, jeśli tylko znajdzie się na moim kompie ♥
Pozdrawiam ;*
Do poniedziałku, czy tam wtorku ;D
Nie wiem czy pójdą dobrowolnie!
Zabawa się rozkręca i odcinki stają się coraz ciekawsze
Przyznam szczerze, że moją uwagę przyciąga bardziej Curtis i to chyba nie tylko dlatego, że w moim mniemaniu jest przystojniejszy
Po prostu na dzień dzisiejszy bardziej skupiam się na jego losach, bo cały czas igra z ogniem. Wyobraziłam sobie scenę z wyrzucaniem telefonu i kamienną twarzą
Szkoda, że nie można tego zobaczyć na ekranie.
Przeczuwałam, że między nim, a Sarą coś było w przeszłości. Gorący romans w Paryżu... Widać, że ona chciałaby go jeszcze kontynuować, ale raczej bez wzajemności. A dziewczyna już powoli traci cierpliwość.
A Matt nadal węszy... Najbardziej podobała mi się ostatnia scena z jego udziałem
Bell nie będzie tutaj znaczącą postacią?
Ps. Aga, a jeżeli chodzi o podobieństwo Curtisa i Collina, to mi to zupełnie nie przeszkadza. Dwaj cudowni panowie na C
A tak przy okazji, to kiedy mogę się spodziewać odcinka w Break?
Justyś, i pomyśl, że to wszystko dopiero się zaczyna
A Matt z czasem też pokaże swoją drugą twarz 
Bella będzie się pojawiać od czasu do czasu, ale żadnych romansów ani nic z tych rzeczy tu nie będzie. No chyba, że bardzo chcecie, to może jeszcze coś wymyślimy
Odcinek w Break? Hmm... nie wiem. Postaram się coś przez weekend naskrobać, ale niczego nie obiecuję.
Dzięki za odwiedziny i komentarz :*
Przed przeczytaniem kolejnych rozdziałów - skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą...
Chodzi mi o fabułę. Ale nie będę się powtarzał po raz któryś 
Wczoraj w nocy zerknąłem z ciekawości co nowego się pojawiło, a tu widzę nowy rozdział
Wyleciało mi z głowy, że to piątek... Byłem zły na siebie 
A więc wiemy coraz więcej o Curtisie i Sarze
Mam nadzieję, że mężczyzna nie będzie aż taki oschły dla blondynki, a dawny romans odżyje
Ale wyprzedzam fakty, bo sądzę, iż to się MUSI kiedyś stać
M U S I 
A ja tam wolę Matta
Ten to się nabiega za tymi dokumentami
Biedna Isabel... Szkoda mi jej
Jego życie może nie jest takie aż tak szalone i niebezpieczne jak Curtisa, ale pewnie takie będzie
Już czekam na spotkanie tych dwóch agentów 
Justyś, Alejandro, dzięki, że wpadliście! Sara bez wątpienia ma coś do Curisa, a co z tego wyjdzie... Zobaczymy. A Bells? Romans Bells? Ona jest taka urocza
Matt musiałby traktować ją jak kruszynkę, a dla Curtisa to by się nie nadawała chyba. A co do spotkania to hm... ;D
Jak zobaczyłam pierwszy raz obsadę, jeszcze przed odcinkami, to myślałam, że sparujecie Iana z Adrianą i byłaby to podwójny pakiet seksu
On sexy, ona sexy
A tego drugiego z Krisen. A teraz wydaje mi się, że być może Ian z Kristen... A Adriana z Patrickiem lub z odtwórcą roli Matta. Muszę wreszcie sprawdzić, jak nazywa się ten aktor i gdzie grał, bo podobnie jak Iana, znam go tylko z Waszych forumowych opowiadań 
Nie mogę się doczekać spotkania naszych głównych bohaterów :]
A tak swoją drogą z ciekawości... Macie napisane wszystkie odcinki już?
Matt Graves to Matthew Bomer i gra w White Collar, Magic Mike(teraz w kinach), 8, In time(z Timberlakiem) Chuck, Glee,Texas Chainsaw Massacre, Flightplan(z Foster) - żeby Ci ułatwić
Tyle pamiętam.
Uhm... Myślę, ze niektóre z romansów będą barrdziej skomplikowane niż mogłoby się wydawać, ale nic nie zdradzę, bo Aga by mnie udusiła!
Tak, całość jest już wstępnie napisana.
awangarda dnia 15:22:02 14-07-12, w całości zmieniany 1 raz
Właśnie miałam napisać, że znając Was to ewentualne romanse będą bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać
Poszukam sobie tych tytułów
Dzięki 
Z odcinka na odcinek akcja rozkręca coraz mocniej.Oby Curtisowi i Sarze nic się nie stało.Matt musi być pierwszy na miejscu wypadku niż agentka Roberts i ich szef.Czekam na next.
Dull co to za facet którego masz w awatarze i podpisie ?
Analuz dnia 8:54:17 15-07-12, w całości zmieniany 1 raz
Analuz, to boski Gannicus (Dustin Clare) z serialu Spartacus: Gods of the Arena.
Analuz, to boski Gannicus (Dustin Clare) z serialu Spartacus: Gods of the Arena.
Dzięki.

Odcinek interesujący.Lexy to twarda kobieta i dociekliwa dziennika.Jestem ciekawa jak dalej potoczy się znajomość Lexy i Matta.Czekam na next.
Dopiero teraz zauważyłem, że Curtis to imię
Uważałem, iż to nazwisko 
Czytając odcinek myślałem, że przeczytam coś więcej o Curtisie i Sarze, ale wspomniane było tylko o samochodzie. Mam nadzieję, że uciekli daleko
Dlatego nie jestem pewny, że to Matt podrywał tą panią dziennikarz, ale była wzmianka, że mężczyzna zobaczył swego szefa, więc raczej to był Graves, tym bardziej iż Evans miał auto w wodzie 
Zaś dziennikarka bardzo stanowcza i wścibska
Taka jaka musi być
Pomocnika ma też śmiesznego
Ciekawe gdzie zwiał. Może sam nakręci ten materiał, a bym się nie zdziwił 
Jedna, wielka wada -> za krótkie odcinki!!!!!!!!!!!!!
Gwoli ścisłości, Liam jest też szefem Curtisa
Za krótkie?! A my się, kurka, bałyśmy, że będą za długie i nawet zastanawiałyśmy się, czy nie podzielić na mniejsze ;D
Dziękujemy bardzo za komentarze i oczywiście zapraszamy w piątek na kolejny rozdział!
Przeczytałam już wczoraj
Poznaliśmy nową postać - Lexy. Wydała mi się całkiem ciekawa. Na pewno jest niezwykle zawzięta i głodna sensacji
Dobrze wybrała sobie zawód, bo widać, że się w nim spełnia. Natalie Portman to dobra aktorka, więc łatwo mi jest wyobrazić sobie ją w tej roli.
Ostatnia część ciekawa. Tym facetem był Matt? Dobrze by było, gdyby spotkał się z jakąś kobietą, a nie tylko bez przerwy myśli o Curtisie i Curtisie
Muszę jeszcze raz napisać, że świetnie trafiłyście z wyborem aktora na szefa. Cały czas mam wtedy Patricka przed oczami :]
Justyś, odnośnie kobiety dla Matta, to powiem tylko "mówisz-masz", już wkrótce
A i Patrick będzie miał tu swoje pięć, a może i nawet dziesięć minut. Mam nadzieję, że będziesz usatysfakcjonowana
No cześć! ;D
Dziękujemy za komentarze
Jeszcze bedziecie miały ich wszystkich dosyć! ;D A Matta zostawcie mi w spokoju, jakich wy kobiet od niego chcecie, przecież on kocha Curtisa 
Gwoli ścisłości, Liam jest też szefem Curtisa
Za krótkie?! A my się, kurka, bałyśmy, że będą za długie i nawet zastanawiałyśmy się, czy nie podzielić na mniejsze ;D
Ale z tego co wiem, Curtis ma z nim na pieńku, a w tym całym budynku nie może się pokazywać. Chyba, że nadal jest tym agentem
Albo coś nie zrozumiałem
Z kolei ta odznaka, który Lexy znalazła mogłaby się Evansowi przydać

To je raczej jakoś scalajcie ze sobą
I broń Boże mi je skracać!

Haha... wychodzi na to, że Curtis ma ze wszystkimi na pieńku
A co do odcinków - może od czasu do czasu będzie jakiś bonus... coś wymyślimy, prawda Marta?
No ale Liam dalej jest szefem Evansa, a on sam dalej jest agentem. Tylko właśnie, tak jak Aga napisała, ze wszystkimi ma na pieńku ;D
Jaki bonus :O
No właśnie, właśnie
No nie wiem, może kiedyś jakiś podwójny odcinek za dobre sprawowanie i na zachętę, albo jakiś spoiler, filmik... trzeba będzie chyba coś wymyślić, ale to jak będe na urlopie, bo na razie nie myślę
Jestem za spoilerami, ale wiesz, to muszą być chęci... Co do filmików to mam jeden w zanadrzu! Charakterystykę Matta Gravesa
a Ty miałaś zrobić Curta ;>
Czy ja mogę dodać "konstruktywny" komentarz jutro?
Bo mój komentarz na teraz to: WOW!
Zapomniałam o PS
PS Kocham was!
Sunshine dnia 21:33:45 18-07-12, w całości zmieniany 1 raz
Hahaha! Dzięki!
Dawno się nie podlizywałam, więc przybyłam
Martyna, jaki Ty masz fantastyczny podpis! Miranda, moje słonko... chcę Cass i Dake'a, i to już!
A... i dzięki, że wpadłaś zaznaczyć swoją obecność ^^ Już myślałam, że Ci się jednak nie spodobało i przez grzeczność postanowiłaś nie komentować
Marta, miałam, miałam... ale sama wiesz... może w trakcie urlopu coś pokleję ^^ Chęci widzę, że są więc się postaram sprężyc
No właśnie, Cass moje słonko się nie odzywa, w ogóle się nikt nie odzywa
Oczywiście, że mi się podoba, ale z racji braku jakiejkolwiek weny twórczej wolałam nie zaśmiecać tematu postami typu: Super!
No jak Cass się może nie odzywać?? Jak ją kopnę w tyłek... albo lepiej Drake niech ją zmotywuje
To całe szczęście ^^ A na konstruktywną krytykę cierpliwie poczekamy i przyjmiemy wszystko na klatę (naszych agentów oczywiście ;P)
No klaty to oni mają godne pozazdroszczenia
Staram się właśnie coś napisać, bo coś szepcze, nie za głośno, ale może...
Zastanawiam się i zastanawiam nad komentarzem i chyba nic mądrego nie wymyślę.
Musicie zadowolić się wiedzą, że przeczytałam i nadal chcę więcej.
Wścibska dziennikareczka ;D Myśli, że jest cwana i nikt nie zauważył, że sobie coś zagarnęła, a tu proszę. Hue hue - kocham mój nowy śmiech XD Oprócz niej pojawiła się kolejna postać... mmmmm... ciekawe, czy Brad odegra tu większą rolę;D
Czytam dalej. Epizod przewspaniały!
Baju baj MISIE PYSIE♥
No klaty to oni mają godne pozazdroszczenia


Damn, hot!


awangarda dnia 14:21:59 19-07-12, w całości zmieniany 3 razy
Martuś, nie zaczynają ze mną "licytacji" w temacie klat naszych agentów, bo to dopiero będzie spam
Madziu, fajnie, że jesteś ^^ A co do Brada, to możesz być pewna, że jeszcze nie raz się tu pojawi ;D
Ja bym wolał podwójne odcinki

Podwójne odcinki całkiem sponio!
Ja się nie licytuję! Kocham ich obu!
Ej już piątek!!!! Odcinek dawać!!! I to już!!!!
Och, biję się w pierś i bardzo Was przepraszam, ale wczoraj późno wróciłam z pracy, totalnie wypluta z energii i nie miałam już sił nawet załączać laptopa, a dziś jestem w zasadzie tylko na parę minut, także odcinek najprawdopodobniej pojawi się dopiero jutro wieczorem. Mam nadzieję, że wybaczycie mi ten mały poślizg
Nie ma sprawy.
Wstyd! Po prostu wstyd!
Jak ja mogłam opuścić tyle odcinków? No ja się pytam: JAK!
Ech.......nieprawdopodobne, a jednak możliwe
Mam nadzieję, że jednak mi wybaczycie tak okropne spóźnienie
Jak już pisałam w przedpremierach, pomysł jest genialny, więc nie ma innej opcji, żeby nie czytała ! Uwielbiam tego typu historie. Przystojni policjanci, zagadka do rozwikłania no i jeszcze może gdzieś tam w "tle" jakiś romansik
To jest to co ja osobiście uwielbiam najbardziej 
Muszę się przyznać, że odcinki pochłonęłam właśnie przed chwilą na jedynym wydechu, ale chyba nie da się inaczej. Opowiadanie jest po prostu świetne i co więcej, bardzo się cieszę, że odcinki będą pojawiały się tak często. Mimo iż pewnie z komentarzami będzie bywało równie, to na pewno czytać będę na czas, z niecierpliwością czekając na kolejną dawkę
Zresztą nie może być inaczej, jeśli opowiadanie jest twórczością Agi. Nie ma opcji, żebym opuściła cokolwiek co piszesz kochana
(Hacjenda del Sol również chodź nie mam kiedy napisać produktywnego komentarza
)
Awangarda Twojej twórczości, o ile mnie pamięć nie myli, nic nie czytałam, ale tego CUDA ominąć nie mogę
Dobra dosyć tych słodkości
czas na odcinki 
Oczywiście główni bohaterowie: miód, cud, malina
Obecność samego Iana w tym opowiadaniu to był strzał w 10. Bez niego obawiam się, to nie byłoby to samo
Uwielbiam go - w każdej postaci
No ale Matt wcale nie jest gorszy
Świetnie oddałyście, taką swego rodzaju równice pomiędzy chłopakami. Są całkiem różni, ale coś mi się wydaje, że wiele ich połączy. No ale nie będę wybiegać za bardzo w przyszłość.
W każdym razie już mi się nasuwają pytania, hipotezy i domniemania, o których nie będę mówić głośno. No ale to w czytaniu takich dzieł jest najlepsze. Ciekawa jestem jak to się wszystko rozwinie i wyjaśni, no ale do tego jeszcze spory kawałek. Nie mogę się doczekać kiedy Curtis i Matt zaczną współpracować, tak na całego
będzie się działo 
No to tyle ode mnie
Czekam na kolejny odcinek z mega niecierpliwością
Kenaya, dzięki, ze wpadłaś. Cieszę się, że historia przypadła Ci do gustu i masz ochotę czytać to dalej. Taki komentarz to miód na nasze serca! Chciałabym coś napisać, ale muszę się powstrzymać, żeby przypadkiem niczego nie zdradzić
Bardzo szkoda, że nie ma odcinka, ale wszystko rozumiem
Chcę tylko Was zawiadomić, że raczej nie zdążę przeczytać kolejnych dwóch odcinków(dzisiejszy może dam radę)
Ale szybko wszystko nadrobię i zacznę od nowa chwalić 
Madziu niezmiernie się cieszę, że nasze dzieło tak przypadło Ci do gustu i zgadzam się z Martą, że takie komentarze to miód na nasze serca. Dzięki wielkie :*
Miłoszu, my się nigdzie stąd nie ruszamy, także na pewno zdążysz wszystko nadrobić i... mam nadzieję, że wciąż będzie Ci mało
Za chwilę odcinek. Jeszcze raz sorki za ten poślizg ^^
Edit:

Wow, jest nowy odcinek
Liam mimo wszystko nie jest obojętny na wdzięki Sheili. Nic dziwnego, bo to bardzo piękną i ponętna kobieta. Ciekawe jak dalej potoczy się ich współpraca i znajomość
Szczerze mówiąc myślałam, że DEA wcale nie jest takie zła, a z opisu wychodzi na to, że są uważani za kiepskich
Druga część znacznie ciekawsza. Teraz wydaje mi się, że tym facetem jest Curtis. Tylko, co robiłaby Sara, w czasie gdy on romansuje z Lexy. Hmmm... Przyznam szczerze, że nie lubię, gdy nie wiem o kim czytam, bo lubię sobie wyobrażać postać, mimikę.
Końcówka bardzo ciekawa, więc nie mogę się doczekać następnego odcinka!!!!
To wyobraź sobie najpierw jednego, potem drugiego i zdecyduj, który bardziej pasuje ^^
W pierwotnej wersji od początku pisałyśmy tak, by było wiadomo o kogo chodzi, ale przy poprzednim odcinku Marta wpadła na pomysł, by imię usunąć, a ja postanowiłam to teraz pociągnąć
Ale jutro już stanie się jasność 
Ale to ma też swoje plusy, bo wzmaga ciekawość
Cieszę się, że jutro wszystko będzie jasne 
Prawie wszystko
To znaczy przynajmniej to, kto komu przystawia gnata do pleców ;P
Czyli to, co najbardziej mnie ciekawi :]
hahahahaha! to wcale nie jest takie ciekawe!
Jak to nie jest ciekawe, Martaaa!
To właśnie jest najciekawsze w tym epizodzie.
Teraz każdy pewnie czeka na kolejny Wasz post, by dowiedzieć się 'kto, komu przystawia tego gnata', albo sprawdzić, czy nasze przypuszczenia się sprawdzą!
Cieszę się, że jutro wtorek. Rozdział udało mi się przeczytać już wczoraj, jak tylko się pojawił. Następne mogą być nawet dłuższe. To aż chce się czytać. Chyba, żadne opowiadanie tak nie wciąga... no może Hunter...a właśnie, Aga co z NIM?!
Pomysł z pousuwaniem imion zdecydowanie na plus. Może jest troszkę zamieszania, ale za to ciekawość rośnie. No i nie ma opcji, żeby mnie tu nie było przy następnym epizodzie, bo JA MUSZĘ WIEDZIEĆ WSZYSTKO!
Pozdrawiam moje wspaniałe MISZCZYNIE!
BAJU BAJ!
Madzia
Jak chcesz to Ci powiem kto komu przystawia gnata!
Madziu, może dziś przysiądę do tego Huntera, bo coś czuję, że nie dasz mi spokoju dopóki tego nie skończę
Marta, już się nie opłaca zdradzać tej tajmenicy skoro za parę chwil rozdział ^^
No otóż to:D
No to niech się stanie jasność

Coraz bardziej się wkręcam. Jakoś ostatnio nie mam ochoty na czytanie, ale tu zaglądam z przyjemnością. Fajnie, że tak powoli wprowadzacie nas w tę akcję całą. Krok po kroku dowiaduję się coraz więcej na temat sytuacji Curtisa, a to mnie zdecydowanie interesuje.
Potraficie zachęcić nawet takiego lenia jak ja .
Cóż ja mogę tu napisać? Aaaa... ja mogłabym to czytać cały czas, więc byłabym zachwycona dłuższymi rozdziałami, albo częstszym dodawaniem misiaczki
MADZIA CHCE WIĘCEJ!
Tyle ode mnie.
W zasadzie nie zaskoczyło mnie spotkanie chłopców, bo obstawiałam, że to właśnie Curtis może się zaczaił na Mata.
Aha i fajnie wygląda ten obrazek na samym dole. Zachwycacie.
Aberracja dnia 23:43:44 24-07-12, w całości zmieniany 1 raz
To mi się podoba! Elegancko! To jeszcze proszę kawę ze śmietanką. Bez cukru!
Och i Ach, Ach i Och! Wreszcie wszystko jest jasne :]
Zacznę od drugiej części, bo na nią najbardziej czekałam.
Więc facetem, który umówił się z Lexy był Matt. Ciekawe, co wyniknie z tej znajomości i czy skończy się na jednym spotkaniu, czy może wszystko się głębiej rozwinie.
Wreszcie nasi główni bohaterowie się spotkali. Uwielbiam ich dialogi i zaczynam się zastanawiać, czy kiedyś poprawią się ich relacje i stworzą zgrany team. Brak zaufania nie ułatwia zadania.
Curtis jest bardzo przebiegły :]W dodatku niczego się nie boi, przez co powoli osiąga swoje cele.
Ciekawi mnie, co zrobił z Sarą. Gdzie się podziewa?
Pierwsza część również była bardzo ciekawa. Bardzo dobry opis zwłok. Od razu wyobraziłam sobie niebieskiego, napompowanego trupa. Nie dziwię się, że Sheili zrobiło się niedobrze.
Kolejna rzecz, która mnie ciekawi, to relacja Sheili i Liama, ale o tym już pisałam ostatnio.
No to czekam na więcej
Madzia, uwielbiam Twoje "kopiuj wklej"
Justyś, relacje Curta i Matta są skomplikowane i nie raz jeszcze będą wymieniać złośliwości, a czy będą w stanie wznieść się ponad to, co ich dzieli dla wspólnego dobra? Okaże się
I cieszę się, jeśli choć trochę udał mi się opis trupa, bo to było dla mnie spore wyzwanie ^^
Poradziłaś sobie z nieboszczką znakomicie ;* Sama bym lepiej tego nie zrobiła ;D
Ja bym tego taka pewna nie była. I nie jestem ;P ale dzięki :*
Nie wiem dziewczyny jak to zrobiłyście, ani skąd wzięłyście pomysł, ale to jest GENIALNE. Przeczytałam dwa odcinki znów na raz i cały czas mam niedosyt. Kurcze pochłaniam wszystko jak gąbka wodę
Tak się właśnie zastanawiałam kim też jest ów nieznajomy, który zaczepił dziennikarkę. Najpierw pomyślałam sobie, że może Curtis, ale pewne jego zachowania mi nie pasowały, więc zaczęłam się zastanawiać czy to nie przypadkiem Matt. No ale akcja w kawiarni już w ogóle mnie rozwaliła i znów pomyślałam o Curtisie. Tym bardziej, że to do niego pasowało mi zachowania a la Casanova. A tu co? Niespodzianka i okazało się, że na pozór spokojny policjant potrafi uwodzić kobietkę taką jak Lexy. Gęba mi się cieszyła jak dowiedziałam się, że to jednak Graves. Ale muszę Wam powiedzieć, że z Curtisa to niezłe ziółko jest. Potrafi pokazać pazurki i wcale się nie zastanawia. Jak ma komuś powiedzieć co myśli to po prostu to robi, a co więcej nie boi się użyć gnata. W sumie to trochę inna odsłona Iana, ale mnie się osobiście bardzo podoba xD Taki z niego nieobliczalny, gotowy na wszystko twardziel
Wszystko zaczyna się pomału rozkręcać a ja z kolei coraz bardziej wkręcam się w historię i nie mogę się już doczekać kolejnego odcinka
Uff... to całe szczęście, że jak gąbka wodę - mam nadzieję, że to się nie zmieni, bo przed nami jeszcze długa i kręta droga do końca, a zagadek z każdym odcinkiem będzie przybywać ;D
Dzięki, że zajrzałaś :*
Zmienić, to się nie zmieni na bank
Opcji takiej nie ma w ogóle. Ja miałabym to opuścić? Mowy nie ma! Może z komentarzami nie będę na bieżąco ( chociaż postaram sie wrzucać na czas) to czytać będę na 100% od razu jak sie pojawi
przecież już nie mogę się doczekać kolejnego odcinka

Kto wie, kto wie... im dalej w las, tym więcej drzw - a u nas naprawdę się można zgubić, a może nie każdy ma na to ochotę
A next już po jutrze, więc jakoś wytrzymasz ;D
Potem będzie mała przerwa, bo nie będzie ani mnie, ani Marty, ale w sumie we wtorek dam od razu dwa odcinki, więc nie będziecie stratni. Zyskacie tylko trochę czasu na przemyślenia
Dzięki!

Kolejny świetny odcinek
Sen Curtisa przerażający. Kim była dla niego ta dziewczyna? Hailey o ile się nie mylę. A Hugo straszy go po śmierci... Musi dbać teraz o Sarę
Curtis chyba sam nie wie, czego chce. Czy mu zależy na Sarze, czy nie... Czy chce z nią coś, czy nie... Niby nie, a ostatnia scena między nimi była bardzo namiętna. Dosłownie zaprzeczenie jego wcześniejszych słów. Bo ona to chyba zadurzona jest w nim po uszy
Proszę, proszę. Prezent dla Lexy i liścik zrobił i na mnie wrażenie. Okazał się strzałem w dziesiątkę, bo dziewczynie bardzo się spodobał. Czekam na kontynuację tego wątku!
Bo Curt, to taki typ, który chce zjeść ciastko i mieć ciastko
Ale Sara go zmieni, chyba... ;P
A Hailey... cóż, nie wiem co powiedzieć, żeby nie powiedzieć za dużo, więc od razu przejdę do Matta - możesz być spokojna o kontynuację wątku jego i Lexy
Myślę, że nasz drogi Matty jeszcze nie raz swoją pomysłowością i czarem, który rozsiewa wokół siebie podbije Wasze serca - moje zdobył już dawno 
Nie mów nic o Hailey! ;D
Matt moje serce zjadł na śniadanie ;(
A dowiemy się o Hailey z czasem czegoś więcej?
Ja tam nie chcę, aby Curtis się zmieniał
Pokochałam go takim, jaki jest :]
Na pewno się dowiemy ;D z czasem!
Oczywiście przeczytałam już dawno, ale jakoś nie miałam czasu na napisanie koma
Mam nadzieję, że wybaczycie 
Pewnie się powtórzę, po raz nie wiem który, ale nie da się inaczej
Jesteście GENIALNE! To opowiadanie jest po prostu niesamowite
Powiem szczerze, że każdy odcinek wciąga mnie na maksa i od razu żałuję, że tak szybko się kończy
Pocieszam się tylko, że odcinki pojawiają się regularnie 
Co do bohaterów i odcinka - pewnie jak wszystkich intryguje mnie postać Hailey
Poza tym duet Curt & Sara jest całkowicie nieobliczalny
wiedziałam, że prędzej czy później dojdzie do tego, do czego doszło, ale czytając o tym w ten sposób?.....mm........rozmarzyć się można
i co więcej utwierdzam się w przekonaniu, że Ian świetnie tu pasuje 
Druga sprawa to Matt i Lexy. Podejrzewam, że dziewczyna jako dziennikarka odegra w tym opowiadaniu znaczną rolę, tylko, żeby za bardzo nie narozrabiała i nie wpakowała ich wszystkich w jakieś większe kłopoty, no ale wszystko zapewne w swoim czasie
ech....
Szczerze powiem, że chyba po raz pierwszy sama nie wiem co mam myśleć o dalszym ciągu. Nie przychodzi mi nic mądrego do głowy, co też dla nas przygotowałyście i to jest chyba najlepsze. Brak przewidywalności
Czekam na kolejny odcinek oczywiście jak zwykle z niecierpliwością
Cieszę sie, że jesteś Madziu
Dobrze, że Hailey Cię itryguje, ale Marta kazała mi milczeć na jej temat, więc nic już nie mówię i od razu przechodzę do Lexy, która z całą pewnością będzie tu miała swoje pieć minut
I nie wiesz, jak miło się dowiedzieć, że historia jest nieprzywidywalna - bardzo się starałyśmy, żeby taka była, więc jeśli udało się to choć trochę, to możemy chyba być z siebie zadowolone 
Dokładnie. Usłyszeć, a raczej przeczytać coś takiego - rewelacja. W takich chwilach mam ochotę pisać, bo wiem, że cały ten układ się sprawdza. Bardzo się cieszę, że udało nam się zrobić z tego coś intrygującego i tajemniczego, że postaci nie są bezbarwne i każdy z Was, czytelników, ma swoje lubię i nie lubię.
Moze przyjdzie czas na jakiś konkurs odnośnie teorii haha ;D
Dobrze, że ktokolwiek zwrócił uwagę na pierwszą część tego epizodu. Przez moment bałam się, że w ogóle nikt tego nie zauważył. Lexy na pewno się jeszcze pojawi, tak jako jak i Brad. Myślę, że przygotowałyśmy dla Was coś specjalnego. macie jakieś zachcianki odnośnie tekstu? ;D
Marta, takie pytania to strzał do własnej bramki
Jak nam zaczną tu pisać o swoich zachciankach, to się zaraz okaże, że będziemy musiały całą historę odwrócić do góry nogami - chyba, że będziemy dopisywać jakieś odcinki specjalne 
Chciałam wiedzieć, czy wstrzelimy się w upodobania, ale chyba masz rację haha
Czasem lepiej nie wiedzieć
Dla własnego dobra, bo przecież zamęczą nas potem i kto wtedy drugą cześć dopisze? Chociaż może z drugiej strony niech mówią o tych zachciankach - może dzięki temu wpadniemy na jakiś pomysł 
Ja nie obiecywałam, ze je spełnimy
Po prostu nie chce mi się robić ankiety haha
Ale i tak potem by nam żyć nie dali ;P
A z ankietami to jest problem, bo potem się trzeba prosić o usunięcie
Aguś, ja po socjologii to nie bawię się w forumowe ankietki. Przecież jest ANKIETKA.PL! Haha!
No chyba, że
Ale mnie by się nie chciało 


___Liam od kilku godzin ślęczał na dokumentami związanymi z samochodem i nad raportem z sekcji zwłok kobiety, którą wyłowili z rzeki. Lista zaginionych kobiet, którą przygotowała Bella, była krótsza niż się spodziewał, ale żadna z nich nie miała powiązań ze światem przestępczym, więc musiałaby mieć naprawdę cholernego pecha, by zostać zastrzeloną i wrzuconą do rzeki. Na świecie pełno było wprawdzie szaleńców, ale ostatnio w stanie Utah panował względny spokój, a przecież gdyby to była robota jakiegoś seryjnego mordercy, już dawno wiedzieliby o innych ciałach. Miał nadzieję, że analiza balistyczna pocisku wyciągniętego z ciała denatki, podsunie mu jakiś trop, bo jak na razie w żaden sposób nie potrafił połączyć ze sobą tych dwóch spraw, a miał niejasne przeczucie, że coś je łączyło. Może Curtis? Niewątpliwie też pomogłoby ustalanie tożsamości owej kobiety, ale wbrew pozorom nie było to takie łatwe.
___Odetchnął głęboko, odchylił się na oparcie, i przymknąwszy oczy, zaczął kręcić się w kółko na obrotowym fotelu, mając nadzieję, że ta niby–karuzela skieruje jego myśli na właściwe tory. W pewnym momencie zatrzymał się gwałtownie, chwytając dłońmi za blat biurka. Spod sterty zalegających na nim dokumentów, wygrzebał zdjęcie przygotowane przez Tima. Przyjrzał się mu uważnie i w zamyśleniu pogładził brodę, sięgając po listę sporządzoną przez Bellę. Po raz kolejny porównał zdjęcie z komputerowo zrekonstruowaną twarzą denatki, ze zdjęciami kobiet z listy. Żadna nie pasowała, ale ta ze zdjęcia Tima, wydawała mu się dziwnie znajoma.
___– Cholera – mruknął wplatając palce w swoje ciemne włosy i zaciskając dłonie w pięści, jakby miał zamiar przerzedzić sobie za chwilę swoją gęstą czuprynę. – Myśl Quinn… – polecił sam sobie, ale wtedy ciszę panującą w jego gabinecie przerwał charakterystyczny dzwonek jego telefonu. Od niechcenia sięgnął do kieszeni spodni i leniwie zerknął na wyświetlacz. – Jeszcze tego mi brakowało – mruknął. W pierwszym momencie miał zamiar odrzucić połączenie, bo rozmowy z byłą żoną nigdy nie kończyły się dobrze, ale potem pomyślał, że może zapomniał o jakimś ważnym wydarzeniu w życiu swojego pierworodnego. Nabrał powietrza w płuca i w końcu wcisnął zielony przycisk. – Cześć – rzucił do aparatu beznamiętnym głosem. – Coś z Joshem?___– Nie – odparła kobieta, po drugiej stronie słuchawki. – Martwię się o ciebie – przyznała szczerze. Liam uniósł brwi pod samą linię włosów, zdumiony zachowaniem byłej żony.
___– Czym sobie zasłużyłem na łaski królowej śniegu? – zadrwił. Wiedział, że Elizabeth niczego w życiu nie robi bezinteresownie, więc i tym razem jej na pozór szczera troska musiała być czymś podszyta.
___– Nie kpij – bąknęła obrażona. – Myślę, że jeśli włączysz telewizję i przełączysz się na lokalny program informacyjny, to zrozumiesz, dlaczego się martwię – zakończyła i rozłączyła się.
___Quinn jeszcze przez chwilę, oszołomiony patrzył na wyświetlacz swojego telefonu, po czym włączył mały telewizor, wiszący w lewym rogu gabinetu i odszukał właściwy kanał. Zamarł, gdy na ekranie zobaczył kadry z miejsca zdarzenia, a potem siebie i usłyszał komentarz w tle:
___– …Z wody oprócz samochodu, który prawdopodobnie należał do agenta DEA, wyciągnięto także ciało kobiety. Nie wiadomo jaki związek mają ze sobą te sprawy. Szef DEA odmówił nam komentarza…
___– Chryste – jęknął Liam, zrywając się ze swojego miejsca. – Jakbym mało miał kłopotów – dodał, po czym jeszcze raz zerknął na ekran, by spisać nazwisko reporterki i operatora kamery. Następnie sięgnął po telefon i wybrał numer wewnętrzny. – Bell, potrzebuję pełnych danych Alexandry Stone i Bradleya Coopera, to reporterzy kanału czwartego. Na wczoraj – zakończył, odkładając słuchawkę.
* * *
___Kiedy zadzwonił do niego nieznany numer, sądził, że to Evans znów czegoś od niego chce, jednak gdy usłyszał w słuchawce głos Lexy, proponujący wspólny obiad, poczuł się naprawdę mile zaskoczony. Nie sądził, że oddzwoni tego samego dnia, a już na pewno nie przypuszczał, że pozwoli odwieźć się do domu.
___Alexandra spojrzała na szybko uciekające drzewa i ujarzmiła falujące na wietrze włosy. Przy całkowicie bezchmurnym niebie temperatura sięgała dwudziestu czterech stopni, choć było już popołudnie, więc nie mogła podróżować bez całkowicie spuszczonej szyby.
___– To tutaj – powiedziała, wskazując na mały, biały domek ogrodzony drewnianym płotkiem.
___Matthew zatrzymał kolejny wypożyczony samochód na chodniku i wyłączył silnik.
___– To była dobrze wykorzystana druga szansa – mruknęła z poważną miną.
___– Nie chciałbym się narzucać, ale zdecydowanie zasłużyłem na kolejną – odpowiedział stanowczo, unosząc sugestywnie brwi, a Lexy szybko odwróciła twarz w jego stronę. – Prawda?
___– Jesteś dość pewny siebie.
Zmrużyła oczy, próbując oprzeć się jego urokowi, ale było z niego cholernie seksowne bydle.
___– Chyba powinnam już iść. – Popatrzyła na swoje mieszkanie, a następnie na Matta, po czym uśmiechnęła się figlarnie. – Może wejdziesz na chwilę?
___Graves zamyślił się, robiąc przy tym poważną minę.
___– Ale tylko na chwilę.
___Wysiedli z samochodu i ruszyli w stronę schodów na werandę. Gdy Lexy szukała kluczy w torebce, pod jej domem zatrzymał się kolejny samochód.
___Matthew spiął się i zmarszczył nerwowo brwi, rozpoznając doskonale samochód i jego właściciela.
___– Alexandra Stone? – spytał głośno Liam, wyciągając odznakę i dochodząc do schodów.
___– Tak, czy coś się stało? – spytała, odchodząc od drzwi.
___Kiedy Liam posłał Mattowi mrożące krew w żyłach spojrzenie ten tylko ledwie zauważalnie pokręcił głową.
___– Agent Liam Quinn – przedstawił się. – Chciałbym zadać pani kilka pytań w sprawie ostatniego reportażu.
___Matt, który cały czas patrzył na Quinna przeniósł zdziwione spojrzenie na Lexy.
___– Chyba, że woli pani spotkanie w u nas w biurze? – spytał ironicznie, zdejmując okulary przeciwsłoneczne.
___– Mam gościa – zająknęła się, zerkając przelotnie na Matta. – Mam nadzieję, że nie zajmie nam pan dużo czasu.
___– To zależy ile ma pani do powiedzenia na temat swojego ostatniego reportażu.
___– To, co miałam do powiedzenia zamieściłam w materiale – odparła hardo. – Zresztą nie było w nim nic, o czym nie wiedziałyby już służby specjalne.
___– Pytanie: skąd pani dysponuje taką wiedzą?
___– Jestem dziennikarką. Zdobywanie informacji to moja praca, a jeśli pańscy ludzie nie potrafią trzymać języka za zębami, to już nie mój problem – zakończyła, i nie czekając na odpowiedź Liama, odwróciła się w stronę swoich drzwi, by je w końcu otworzyć. Quinn wykorzystując to, że stała do niego plecami posłał w stronę Matta zupełnie nieme „z tobą policzę się później”. Graves przełknął nerwowo ślinę i uśmiechnął się.
___– Skończyliśmy? – spytała Lexy, kiedy wreszcie udało jej się otworzyć drzwi. Liam wzruszył ramionami. Obecność Matta w mieszkaniu tej dziennikarki z jednej strony była mu na rękę, ale z drugiej… Wolał nie myśleć, że mógłby stracić kolejnego dobrego agenta.
___– Tak – rzucił krótko. – Proszę o dostarczenie oryginału taśmy i ich kopii. Całej taśmy – poprawił się szybko – A nie tylko tego, co zostało wyemitowane w programie.
___Lexy westchnęła, jakby prosił ją bóg wie o jakie cenne rzeczy.
___– Mogę wysłać pocztą? – spytała, doskonale zdając sobie sprawę, że to w ogóle nie wchodzi w grę. Nie sądziła, że sam szef DEA pofatyguje się do niej w tej sprawie i z jednej strony w pewien sposób jej to schlebiało, a z drugiej obecność tego typa przed jej domem, okropnie ją zirytowała.
___– Czekam na panią w biurze – oświadczył Liam z kamienną twarzą, wręczając jej wizytówkę, po czym skinął głową na pożegnanie i zawrócił do swojego samochodu, a Matthew wziął głęboki wdech, czując ogromną ulgę, że go nie wydał. Przeniósł wzrok na Lexy, a gdy otworzyła drzwi i weszła do środka, ruszył za nią. Była zdenerwowana. Chociaż nie odezwała się ani słowem, odkąd Quinn się pożegnał, nie trudno to było zauważyć. Nerwowo rzuciła klucze na stół i poszła do salonu.
___– Napijesz się czegoś? – spytała, otwierając szafkę z alkoholami. – Wina?
___Uśmiechnął się potwierdzająco i rozejrzał po pokoju. Był duży i niezwykle przestronny. Długie zwiewne zasłony przykrywały okna do połowy, uniemożliwiając popołudniowym promieniom słońca wtargnięcie do środka. Dzięki temu w środku domu panował przyjemny chłód.
___Lexy podeszła do niego i podała mu ciemną butelkę z czerwoną kartką. Matt popatrzył na wino i mruknął:
___– Chianti zupełnie nie pasuje do tego miejsca.
___Lexy chwyciła dwa duże kieliszki i zerknęła na niego z zaciekawieniem. Graves podniósł na nią wzrok, czując wyczekujące spojrzenie na sobie i szybo dodał:
___– Jest dość cierpkie, ale zrównoważone. Klasyczny smak.
___– Znasz się na winach?
___Matt wzruszył ramionami od niechcenia, jakby to co mówił, był czymś zupełnie normalnym. To toskańskie wino nie należało do jego ulubionych, ale postanowił nie psuć przyjemnego nastroju, który się między nimi rodził. Otworzył je i z gracją nalał do kieliszków podstawionych przez Lexy.
___W kuchni zadźwięczał telefon.
___Alexandra jęknęła, po czym postawiła kieliszek na stoliku i uniosła uroczo brwi.
___– Daj mi minutkę – obiecała i wybiegła z pokoju.
___Matt odłożył butelkę bez pośpiechu. Włożywszy nonszalancko ręce do kieszeni, przeszedł się wzdłuż ściany w kierunku tylnych drzwi. Rzucił okiem na wiszące fotografie, przedstawiające Alexandrę z ludźmi, który wyglądali na jej przyjaciół, a następnie zatrzymał się przy półce z książkami. Przechylił głowę, by przejrzeć tytuły, gdy coś błysło między pozycjami. Spojrzał jeszcze w stronę kuchni i palcami odchylił książki, a jego oczom ukazała się złocista odznaka.
___– To stąd wiesz o agencie – mruknął triumfalnie. Z jednej strony ucieszył się, że nie była w stanie wygrzebać tych informacji, a z drugiej docenił jej uporczywość w dążeniu do celu. Wiedziała czego chce, a to coraz bardziej mu się podobało.
___– To z pracy. – Weszła do salonu, uniosła jedną brew i spytała łagodnie, podchodząc do niego: – Co robisz?
___– Przeglądałem tytuły. – Odwrócił się do niej przodem, zachowując się tak, jakby nie znalazł niczego interesującego.
___– Artysta i znawca literatury? – spytała, patrząc na niego filuternie. Matt uśmiechnął się, ukazując zęby i pokręcił głową, w milczeniu pozwalając jej dłoniom powoli sunąc po jego klatce piersiowej. – Pracujesz w każdych warunkach?
___–W każdych – odpowiedział bez namysłu, wsuwając palce pod jej aksamitną bluzkę. Uniósł brwi, a Lexy spojrzała mu prosto w oczy i wplotła delikatne dłonie w jego gęste ciemne włosy.
___– To narysujesz ten akt, o którym – zajęknęła się i przeniosła wzrok na jego usta – wspominałeś? Szkicownik jest na półce – mruknęła, nie czekając na jego odpowiedź.
___Przejechała dłonią, po jego dobrze zarysowanej szczęce i puściła mu oczko, jakby chciała pożyczyć mu powodzenia. Odsunęła się i zdjęła koszulkę, którą później rzuciła w kąt.
___Matt wziął powietrze w płuca i chwycił niezbędny przedmiot, próbując ukryć swoje niezadowolenie. Wrócił do dziewczyny, która powoli i kusząco zsuwała ramiączka swojego stanika. Zalotnie zerkała w jego stronę, gdy usiadł na przeciwległej kanapie.
___– Zawsze marzyłam o tym – powiedziała nostalgicznym tonem, sprowadzając znów na siebie jego przeszywający wzrok. – Zupełnie jak Rose Dawson z Titanica.
___– Romantyczka? – spytał z uśmiechem. – Miłość romantyczna zawsze będzie nieszczęśliwa.
___– Nie jestem egoistką – odparowała zdecydowanie, rozpinając dżinsy. – Podzieliłabym się dryfującymi drzwiami.
___Matt zaśmiał się. Podłożył sobie dłonie pod kark i oparł się.
___– Co to za reportaż, o którym mówił fed?
___– Ten z wypadku. – Uśmiechnęła się cwano. – Puścili go w wiadomościach. – Pogłaskała się po nagim, płaskim brzuchu, jakby chciała wygładzić niewidzialne marszczenia i ułożyła wygodnie na drugiej sofie. Po chwili spytała bez skrępowania: – Możemy zaczynać?
___Matt skinął głową. Nawet jeśli znał się na sztuce to nie był w stanie namalować dobrego aktu. Zasłonił się do połowy bladożółtą kartką papieru i rysował jakieś dziwne kreski, całkowicie improwizując.
___Co chwilę zerkał na nią w milczeniu. Wyglądała tak delikatnie, krucho i niewinnie, spoglądając na niego piwnymi oczami spod gęstych brwi, że po plecach przeszedł mu dreszcz. Postawił sobie zadanie do wykonania, ale świadomość, że ktoś wyglądający tak bezbronnie pakuje się w prawdziwe bagno, zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy, była przerażająca. Nie chciał myśleć, że grozi jej niebezpieczeństwo z powodu informacji, które zebrała; nie chciał mieć wyrzutów sumienia, że powinien ją chronić. Miał przed sobą kolejną osobę, która zostaje wplątana w coś, z czego może nie być żadnego wyjścia. To nie tylko problem samej zainteresowanej, ale również kłopot dla niego – kogoś, kto jest zbyt dobry by odpuścić i skupić się na czymś innym.
W pewnym momencie zmarszczył brwi i wskazał na nią ołówkiem.
___– Mogę? – spytał, po czym od razu podszedł do niej i kucnął na podłodze, opierając się jedną ręką o jej brzuch. Ujął między palce delikatny kosmyk włosów, który opadał jej na twarz i ułożył go z boku. Nie mógł oprzeć się jej ściągającemu spojrzeniu i poddał mu się. Zastygł na moment, analizując każdy fragment jej pięknej i nieskazitelnej twarzy. Nachylił się bardziej i musnął ustami jej kształtne, poczerwieniałe z podniecenia wargi. Wsunął dłoń pod jej kark i przycisnął do siebie mocniej, wpijając się w nią gwałtowniej.
awangarda dnia 0:20:07 31-07-12, w całości zmieniany 2 razy
Wróciłem i nadrobiłem wszystkie zaległości, jednak nawet te 4 czy 5 odcinków to stanowczo za mało
Ale się ucieszyłem, że był 2 premierowe w jednym dniu - mam nadzieję, że będziecie nas do tego przyzwyczajać 
Nie wiem jak streścić te odcinki w jedny6m komentarzu, więc wszystkie odczucia zostawię sobie, a co do postaci: Curtis brzydko się zachował kradnąc te auto i portfel Matta, którego polubiłem najbardziej
Ten pierwszy, nie wiem dlaczego, trochę mnie irytuje
Może to się jeszcze zmieni
Nawet Sara mnie trochę wkurzyła, bo dziś zabrakło jej ciętego języczka
Za to Lexy i Matt
Uwielbiam ich duet! Jeszcze Liama też lubię, ale to chyba głównie ze względu na tego aktora, którego podpatrzyłem w "Chirurgach" 
Miło, że zajrzałeś ^^ Cieszy mnie bardzo, kiedy mogę przeczytać, że każda z postaci wzbrudza jakieś uczucia, bo to taki nasz mały sukces
Niestety, zmartwię Cię, bo teraz my robimy sobie przerwę - w tym tygodniu nie będzie i mnie i Marty więc dwa odcinki pojawiły się tylko dlatego, żebyście nie byli stratni, ale kto wie, może kiedyś jeszcze to powtórzymy
W każdym razie teraz next będzie dopiero we wtorek, także macie trochę czasu, żeby to wszystko jakoś sobie poukładać. Znikam 
Az dwa odcinki
Super 
Curtis, to człowiek zagadka. Nigdy nie wiadomo, co mu chodzi po głowie. Poranek po seksie nie przypominał przebudzenia zakochanej pary. Co znaczy dla niego ta dziewczyna? On sam tego chyba nie wie
Ciekawa jestem, jaką przyszłość dla nich zaplanowałyście.
Liam ostatnio jest kłębkiem nerwów. Ma same problemy w pracy. Nie wie, co dzieje się z Curtisem, nie wie kim jest denatka i jaki ma z nim związek. Zadzwoniła do niego była żona i zobaczył niepomyślny reportaż w telewizji. Wszystko przeciw niemu.
Dowiedzieliśmy się, ze Liam ma synka
No i na koniec Lexy i Matt. Widać, że bardzo ich do siebie ciągnie i romans wisi w powietrzu. Lexy jest bardzo otwarta i nieco szalona. Pozowanie do aktu mężczyźnie, którego dopiero co poznała było bardzo odważne ;] Ciekawe, jak skończy się to spotkanie, bo na koniec zrobiło się bardzo gorąco :]
Czekam na next!
Dzięki, ze wpadliście! ;-)

___Wyszedł z gabinetu agentki Robert jak najszybciej mógł, ściskając w dłoni swój telefon, którym zrobił zdjęcia akt Curtisa Evansa. Wykorzystując chwilową przerwę i brak pracowników w biurze, bezczelnie włamał się do środka, dzięki swoim narzędziom, które nazywał pieszczotliwie „przybornikiem włamywacza”. Miał szczęście, że jej biuro znajduje się z brzegu i monitoring go praktycznie nie obejmuje. Sheila, jakkolwiek spostrzegawcza była, nie miała szans zorientować się, że ktoś myszkował w jej gabinecie – chyba, że zamontowała pluskwę, albo kamerę, o co Graves jej nie podejrzewał.
___Udał się do swojego biura i rozsiadł się w fotelu, kładąc nogi a blacie. Uważnie przeglądał zdjęcia w telefonie. W końcu zmarszczył brwi. W aktach nie było nic co by go specjalnie interesowało. Zaledwie jakieś podstawowe informacje typowe dla każdego posiadacza własnej teczki. Jedyną istotną wiadomością, był oficjalny powód, przez który Curtis uciekał.
___Sabotaż podczas operacji #9074442… Udzielanie tajnych informacji osobom postronnym… Współpraca z organizacją przestępczą…
___Matt tylko dla uzyskania pewności wpisał numer sprawy w komputerową bazę danych, a gdy wyświetlacz się przyciemnił, a na jego środku pojawił się czerwony napis głoszący zastrzeżenie akt, pokiwał twierdząco głową. Jeżeli Curtis był podejrzany, albo co gorsza, oficjalnie oskarżony o to wszystko, miał naprawdę poważne kłopoty. Przez istnienie obciążających dowodów nie tylko groził mu wyrok dożywotniego pozbawienia wolności, ale nawet kara śmierci, jeśli tylko Royal Flush miało tak wysoką wagę.
___Już wiedział, co ma na niego departament, ale czy mafia ścigała go tylko dlatego, że przez nich również został odkryty?
___Wziął do ręki tenisową piłeczkę i zaczął ją podrzucać do góry, jakby był śmiertelnie znudzony siedzeniem w pracy. Gdy na korytarzu mignęła mu sylwetka Liama, ścisnął zabawkę w dłoni, ukrywając ją przed piorunującym spojrzeniem swojego szefa. Nie miał ochoty zajmować się dodatkową robotą, gdy umysł zaprzątała mu sprawa Curtisa. Wiedział, że jeśli ma zrobić coś dobrze musi się temu poświęcić, a wirowanie pomiędzy powierzonym mu odgórnie zadaniem, a własnym śledztwem było marnotrawstwem jego cennego czasu. Otworzył teczkę z nowego śledztwa, która leżała na brzegu blatu i szybko przewertował jej zawartość, szukając czegoś, co pozwoliłoby mu się wymigać od tego. W końcu uśmiechnął się cwano i poderwał się z fotela, kierując się do Quinna.
Natknął się na niego po drodze, gdy zakładał dżinsową kurtkę. Jego mina nie mówiła nic dobrego, ale nie zamierzał rezygnować.
___– Nie mogę wziąć tej sprawy – mruknął, wyciągając przed siebie dokumenty.
___– Graves, czy ty się chcesz wymigać z roboty? – Quinn spojrzał na niego z niedowierzaniem, po czym odebrał teczkę. Zaledwie rzucił okiem na zawartość. – Znowu się zatrułeś? – spytał kpiąco, oddając mu akta. – Spieszę się.
___– Podmiotem tej sprawy jest osoba, którą od dawna prowadzi Frank, a więc obecnie Sheila, która posiada wszystkie jego akta. Chyba nie ma sensu bym się w to wtajemniczał, skoro ona ma wszystkie dane – powiedział przekonująco, po czym uniósł brwi i spytał szybko – Zanieść jej na biurko?
___– Nie – odpowiedział bez wahania Liam, patrząc na niego zamyślonym wzrokiem. – Sam to załatwię. А teraz do gabinetu. Migiem – rozkazał. – Bell, niech nikt nam nie przeszkadza – dodał, gdy mijali biurko rudowłosej kobiety.
___Matt zmarszczył brwi i powiódł za nim wzrokiem, czując, że to nie będzie przyjacielska pogaduszka. Westchnął jak skazaniec przed egzekucją, rozluźniając węzeł krawata pod szyją i pobiegł za szefem.
___– Zamknij za sobą drzwi – polecił Quinn, opadając wygodnie w swój fotel. – Masz mi coś do powiedzenia? – spytał i wsparłszy przedramiona o blat biurka, wlepił oczy w twarz Gravesa.
Matt zamyślił się przez chwilę, szukając w głowie konkretnego powodu, dla którego został wyzwany na dywanik.
___– Byłeś u fryzjera? – spytał cicho, usilnie odpędzając od siebie myśl o dziennikarce.
___Liam zgromił go spojrzeniem, zaciskając nerwowo szczęki.
___– A ty zgrywasz głupiego sam z siebie, czy ktoś ci za to płaci? – odpowiedział pytaniem, kładąc wyraźny nacisk na ostatnią część zdania. Podziwiał nadzwyczajne zdolności Gravesa do grania niewiniątka, ale w tej chwili nie miał czasu ani ochoty grać z nim w zgadywanki.
___– Uwierzysz, jak powiem, że nie miałem pojęcia, że pracuje nad sprawą wypadku? – spytał już poważnie i włożył ręce do kieszeni.
___– Nie – rzucił krótko Liam. – Nie wierzę też w twoje rzekome zatrucie ani w to, że byłeś tam wczoraj zupełnie przypadkiem.
___– To może najwyższa pora, żebyś zaczął ufać swoim agentom? – Uniósł wysoko brwi i spojrzał na niego porozumiewawczo.
___Liam roześmiał się w głos i pokręcił głową z niedowierzaniem.
___– Ufać agentom? Przez jednego z nich szlag trafił cholernie ważną operację, a drugi spotyka się z dziennikarką z podrzędnej stacji telewizyjnej, która dziwnym trafem ma wiedzę, że samochód z rzeki należał do agenta naszych służb. Skąd to wiedziała? Anioł Gabriel powiedział jej we śnie?
___– Może nie we śnie, a na miejscu zbrodni – odpowiedział stanowczo, czując złość, że Liam go o cokolwiek posądza. Zbliżył się do biurka i oparł się rękami o blat, wlepiając wzrok w Quinna. – Ujawnianie informacji opieczętowanych klauzulą „tajne” jest poważnym przestępstwem, za które grozi dożywocie, а nawet kara śmierci, а ja przecież jestem grzecznym chłopcem. To nie jest moja sprawa, nie angażuję się w nią i nie mam o niej zielonego pojęcia. Rozumiesz?
Liam przez kilka sekund, które wlekły się w nieskończoność, patrzył bez słowa na swojego podwładnego, analizując dokładnie każde wypowiedziane przez niego słowo. – Sugerujesz, że znalazła coś, co my przeoczyliśmy? – spytał już łagodniej.
___– Sugeruję, że musiała być lepsza niż twoi agenci – odpowiedział cięto i wyprostował się.
___– Bronisz jej – stwierdził Liam, uśmiechając się lekko. – Kim ona dla ciebie jest? – zapytał wprost. – Przygodą na kilka nocy czy zobowiązaniem na całe życie?
___– Ani jedno, ani drugie – bąknął pod nosem i odwrócił twarz na oprawione w ramki listy z podziękowaniami.
___– Więc?
___Quinn wpatrywał się w napiętą twarz Gravesa, mając nadzieję, że za chwilę sam od siebie naświetli mu nieco relacje między nimi.
___– Od kiedy obchodzi cię moje życie prywatne? – spytał, ponownie na niego spoglądając. – Możesz mnie podpuszczać, doszukując się w tym ukrytego sensu, ale niczego nie usłyszysz, bo nie ma o czym gadać. – Zrobił krótką pauzę, dając dobitnie do zrozumienia, że jest czysty jak łza, choć w rzeczywistości łgał jak pies. – Powiedziałem już, że nic mnie z tą sprawą nie łączy.
___– Nie obchodzi mnie twoje życie prywatne, ale pewien jego uroczy element, który być może wbrew tobie, ale jednak w pewien sposób łączy cię z tą sprawą – odparł Liam, obracając w palcach ołówek. – Skąd ją znasz? – spytał po chwili.
___Matt westchnął głośno, totalnie zrezygnowany i spojrzał na Liama błagalnie.
___– Ona nawet nie wie, że jestem agentem.
___– Zauważyłem, ale nie o to pytałem. To może chociaż powiesz mi, dlaczego nie powiedziałeś jej tego?
___– Może dlatego, że jestem jednym z najlepszych agentów jacy ci pozostali – odpowiedział dosadnie, patrząc mu prosto w oczy. Był przy tym bardzo przekonywujący – i nie narażałbym twojej sprawy, podsuwając się jako chodzące źródło informacji. Poza tym – dodał po chwili i uśmiechnął się sam do siebie – nic nie tamuje ruchu tak, jak gliniarz.
___Liam zaśmiał się pod nosem, przelotnie zerkając na zegar wiszący nad drzwiami. Coś w tym wszystkim zupełnie nie trzymało się kupy, ale nie miał czasu teraz tego roztrząsać. Nie był w stanie należycie się na tym skupić, mając w perspektywie spotkanie z byłą żoną.
___– Czy ci się to podoba, czy nie – zaczął podnosząc się z fotela – jesteś na cenzurowanym, Graves, więc miej się na baczności – powiedział i skierował się do drzwi, a Matt rzucił za nim:
___– Co do zatrucia, to chyba coś zakaźnego!
___Uśmiechnął się kpiąco, gdy Liam posłał mu ostrzegawcze spojrzenie i wyszedł. Na zbadanie sprawy Curtisa przydałby mu się dłuższy urlop, ale podejrzewał, że zwykłe zatrucie niczego nie załatwi, więc należy znaleźć coś bardziej przekonującego. Ludzie pracujący w DEA, tak samo jak w CIA, czy FBI, często mają obsesję na temat wszystkiego, czym się można zarazić. To taki służbowy zestaw lęków, który otrzymuje większość agentów, gdy zaczynają poważnie gmerać.
___Sam za bardzo nie wiedział, co myśleć o tym przesłuchaniu. To, że Liam będzie miał wątpliwości było jasne, jak tylko go zobaczył wysiadającego z samochodu pod domem tej dziennikarki. Nie wyglądał wtedy zbyt sympatycznie, а jego mrożące krew w żyłach spojrzenie nie pozostawiało żadnych złudzeń, że prędzej czy później go dorwie. Przypuszczał, że szef podejrzewa go o mieszanie się w sprawę Curtisa, ale nie spodziewał się, że może chodzić o sprzedawanie informacji pierwszej lepszej lokalnej stacji – nie żeby zrobił to dla CNN, czy BBC. Czyżby aż tak się pomylił? Quinn po sprawie z Evansem mógł być nieco skołowany wobec swoich agentów, ale Matt nigdy go nie zawiódł. Oficjalnie. Pomijając mniejsze i większe kłamstewka, oraz wybielanie się przy każdej możliwej okazji. Ale dzięki temu miał nienaganną reputację, więc zupełnie nie rozważał się takiej podejrzliwości wobec siebie.
Może nie powinien się oszukiwać, tylko przyznać, że popełnił błąd. Niezorientowanie się w sprawie reportażu Lexy było gigantycznym niedociągnięciem, które stało się rysą na szkle. Gdyby wiedział mógłby przewidzieć zachowanie Liama. Najgorsza jednak była świadomość, że jeden zły ruch może skończyć się poważnymi oskarżeniami – a na to nie mógł sobie pozwolić.
___Rzucił teczkę na plik jakiś dokumentów, mając zamiar od razu wyjść, ale akta zsunęły się i z kilkoma innymi papierami spadły na ziemię. Graves spojrzał na nie, jakby nie wierzył własnym oczom i westchnął cicho, po czym kucnął. Pozbierał kartki i spróbował ułożyć je w podobnej kolejności, nie chcąc narazić się Liamowi. Zamarł na moment i wstał, ściskając mocno w dłoni jedną z nich. Szybko odwrócił się za siebie, by sprawdzić, czy nikt z korytarza go nie obserwuje i ponownie wrócił do czytania. To był fragment jakiejś większej teczki. Pojawiające się w niej nazwiska raczej niewiele mu mówiły, ale wiele zdań było ocenzurowanych czarnym markerem. Tym, co zwróciło uwagę Matta to nazwisko Curtisa w jednym z wypowiedzeń, lecz jego treść była niezrozumiała. Tak jakby chodziło o zupełnie kogoś innego.
___Przejrzał resztę kartek, a następnie przeszukał wyciągnięte na blat akta, ale niestety nie znalazł niczego podobnego. Podejmując duże ryzyko, szybko sprawdził szafki, w których Quinn trzymał dokumenty, a następnie biurko. Na samym szczycie najniższej szuflady leżała teczka, do której spinaczem przywieszono fotografię Curtisa.
Matt wziął głęboki wdech i wczytał się dokumenty. Próbował jak najszybciej przejrzeć całość, mając głęboką nadzieję, że zdąży to zrobić przed powrotem Liama. Przyłapanie na grzebaniu w poufnych aktach, a do tego w gabinecie przełożonego, mogło grozić zwolnieniem dyscyplinarnym, więc wraz z pracą straciłby praktycznie całe swoje dotychczasowe życie. Jakikolwiek szmer na korytarzu, sprawiał, że podnosił nerwowo wzrok spod biurka, lustrując otoczenie przez kilka sekund. Z każdym jednym zdaniem coraz bardziej marszczył brwi, próbując ogarnąć treść, która przechodziła jego najśmielsze oczekiwania. Nie spodziewał się czegoś takiego, gdy szukał informacji dotyczących Evansa.
___W końcu, gdy przerzucił ostatnią stronę, wyciągnął telefon i zrobił kilka zdjęć, łamiąc tym samym prawo po raz kolejny. Po wszystkim, ułożył teczkę z powrotem w szufladzie i opuścił gabinet, rozluźniając krawat i odpinając ostatni guzik swojej śnieżnobiałej koszuli. Było mu gorąco i duszno nie tylko z powodu sytuacji, którą spowodował, ale również informacji, które udało mu się zdobyć.
___– Matthew, dobrze się czujesz? – spytała Bella, wstając z krzesła.
___Ten zatrzymał się i wciąż w lekkim amoku spojrzał na nią. Jeszcze bardziej poluzował krawat i przekręcił szyję, aż strzeliły mu kostki.
___– Chyba mnie coś złapało – mruknął, odwracając wzrok od dziewczyny. – Wychodzę – rzucił jeszcze na odchodne i opuścił budynek departamentu.
___Przez całą drogę do domu siedział z głową opartą o zimną szybę wagonu metra, gorączkowo myśląc. Czuł się potwornie zmęczony i jedyne o czym teraz marzył to rozłożyć się na własnej kanapie i poleżeć w spokoju, choć zdobyte informacje powinny wywołać w nim spore podniecenie. Zdawał sobie sprawę, że to co znalazł jest warte określenia „tajny” i nie był pewien, czy ta zdobyta wiedza nie przeszkodzi mu w kolejnych działaniach.
___Wszedł powoli po schodach, a gdy znalazł się pod drzwiami swojego mieszkania, wyciągnął klucze. Nabrawszy sporej ilości powietrza w płuca przyłożył je do zamka i zamarł na chwilę. Spojrzał na drzwi, ponieważ intuicja podpowiadała mu, że coś jest nie tak. Kucnął przy klamce i dostrzegł niepokojące zarysowania. Wiedział już, że ktoś go odwiedził, choć na zamku nie było śladów włamania. Ten, kto to zrobił miał wprawną rękę i trochę doświadczenia w odblokowywaniu przeciętnych zamków. Zrobił to szybko i nie sprawiło mu to dużo problemów, zupełnie jak jemu z otwarciem gabinetu agentki Roberts. Teraz pytanie brzmiało, czy wciąż znajdował się w środku.
___Wyciągnął spod pazuchy pistolet i bezszelestnie wszedł do mieszkania.
awangarda dnia 20:06:05 07-08-12, w całości zmieniany 2 razy
Ehhh, miałam cichą nadzieję, że odcinek rozpocznie się od kontynuacji namiętnych chwil Matta i Lexy
Niemniej jednak odcinek był bardzo ciekawy. Lubię Liama w akcji. Jego podejrzliwość, stanowczość, a także poczucie władzy powodują, że sprawdza się w roli szefa. Mam także nadzieję, że jego kłopoty się kiedyś skończą.
Matt nieźle wybrnął z tej rozmowy. Nic nie zdradził w sumie na temat swoich relacji z Lexy
Końcówka jak zwykle ciekawa. Podejrzewam Curtisa.
Tak, wiem, chyba wszyscy na to liczyli, ale seks jeszcze będzie, nie martwcie sie, to nie koniec! I to na pewno w pełni okazałości. To prawda, Liam udał się Adze, bez dwóch zdań ;-) Dzięki, że znalazłaś chwilę!
Będzie?
Ja nic o tym nie wiem ;P
A co do Liama... wszyscy trzej nam się udali - zdolne jesteśmy
W piątek do Was wracam, cieszycie się?
Oczywiście, że się cieszymy
A ja właśnie wpadłam w otchłań rozpaczy przez naszych siatkarzy...
Także jak nic nie napiszę w najbliższych dniach, to będzie to wyłącznie ich wina.
Przestań się mazać! Pomyśl o Curtisie!
Na Curtisie świat się nie kończy! A w dodatku ich jest 12 i są zdecydowanie bliżej ;P
Dla mnie kończy się na Mattcie i Curtisie
niestety jestem ograniczona
Moje serducho ma bardzo dużą poejmność - znajdzie się miejsce dla wszystkich
Też jestem rozczarowana faktem, że nasza drużyna pożegnała się z medalem
A miało być tak pięknie!
Ale szczerze mówiąc, to dziennikarze napompowali ten balon i przyznali im złoto zanim ci zdążyli zagrać pierwszy mecz, co nie zmienia faktu, że liczyłam na odrobinę więcej niż ćwierćfinał. Dobra, dość już dołowania się. Za rok mamy ME a za dwa MŚ - trzeba zapomnieć o porażce, wyciągnąć wnioski i brać się do roboty
Sorki dziewczyny, że dopiero teraz komentuje, ale zupełnie nie wiem jak to się stało, że nie wrzuciłam komentarza po przeczytaniu poprzednich dwóch odcinkach
no i teraz nie oddam już tego wszystkiego co chciałam Wam powiedzieć
trudno.....
W każdym razie zaczyna być coraz ciekawiej
Nie mówię tylko o tym, że sprawa coraz bardziej sie komplikuje i nowe fakty wychodzą na światło dzienne. Ciekawa jestem co takiego odkrył Matt i kto odważył się wejść do jego mieszkania ?? Czyżby to był Curtis? coś mi chodzi po głowie, że to jednak nie on, a sam Matt niespodziewanie wplątał się w całą tą dziwną historię....
Na pewno tak. Bardzo dziękujemy za pamięć! Już myślałam, że wszyscy o nas zapomnieli! ;-))
Madziu, przekonasz się już niebawem
w sumie to we wtorek, bo z racji małego zainteresowania postanowiłyśmy na razie dawać po jednym odcinku w tygodniu.
Martuś, bo wszyscy korzystają z ostatnich chwil wolności
Moje można już w godzinach odliczać 
Przepraszam, że tak późno, ale po prostu... wakacje
Nic innego nie mam nas swe usprawiedliwienie 
Ajaj... Od dzisiaj Liam i Matt są moimi ulubionymi postaciami
Ich rozmowa, zachowania, gesty... Aż czytać się chce
Nie będą już się rozpisywał nad tym, że ciekawe co takiego Matt przeczytał itd.
To już wiecie
A zainteresowanie wzrośnie wraz z upływem tych wakacyjnych dni
Takiej gratki aż grzech opuścić!!!!
Tak, wiemy, wiemy i rozumiemy. Fajnie, że jednak znalazłeś chwilkę, żeby zajrzeć
Dzięki!
Matt i Liam mówisz? A co to będzie jak wszyscy trzej agenci się spotkają? ;P
Hmm... Jakby się wszyscy trzej spotkali to byłoby niezwykle ciekawie
Mam nadzieję, że w następnym odcinku będzie coś o włamywaczu?
Kiedyś to musi nastąpić ;P
No i siłą rzeczy w następnym rozdziale musi być coś o włamywaczu także zapraszam we wtorek, raczej po południu chyba, że uda mi się wrzucić przed pracą
Cisze sie niezmiernie! Ja tez kocham Liama i Matta,ale Curtisa tez. uwielbiam wszystkich naszych bohaterow plci meskiej. przynajmniej w tej czesci!
Agus,wyslalam Ci maila
)
Jestem straszną cholerą, ale chyba wiecie, że obie was uwielbiam, co? Należy mi się kopniak na rozpęd od was obu, ale teraz zacznę się starać. Odblokowała mi się wena i dzięki temu wróciła też wena do komentarzy.
Pierwsza rzecz jaka rzuca się w oczy, to fakt, że to kawał dobrze napisanego tekstu
Nie żeby to było dla mnie jakieś zaskoczenie, tak tylko stwierdzam rzecz oczywistą 
Aguś powiedz mi, że wysłałaś mi już cały tekst na maila, bo choć ostatnio się opuściłam, to pochłonęłam te kilka zaległych odcinków jednym tchem i chcę więcej!
Curtis to kawał skurkowańca, ale jakoś przez sentyment do Iana i tak go lubię. Za to Matta bardziej.
Nie będę tu streszczać fabuły, tym zajmę się, od następnego odcinka, jak już w końcu będę na bieżąco komentować. Chyba jeszcze nie zasłużyłam na śmierć, hmm? Wybaczycie mi?
Myślę, że kilka odcinków do Kiss&Go załatwi Ci odkupienie
A kolejny "odcinek" już dziś, za chwil parę, jak tylko go ogarnę ^^

Mają zamiar uznać Sarę za zmarłą? Biedactwo. Zastanawia mnie jak wysoko ustawionym pionkiem była Hailey, że wszędzie jej pełno. Bo to jej ciało zostało wyłowione z rzeki, prawda? Hmm...
Przekomarzanie się waszych agentów przypomina walkę kogutów
Curtis na bezczela wpadł do Matta i postanowił zostać na dłużej
Sara będzie musiała się nagłowić, żeby zrozumieć co się naprawdę dzieje, jeśli nadal będzie skazana tylko na domysły 
Poczekaj, poczekaj... to dopiero przedsmak do walki kogutów
Curt, niestety (a może stety?) wyszedł na bezczelnego gnojka, a Matt... cóż, on jeszcze nie odkrył wszystkich kart 
I nie obrazisz się, jak nie odpowiem na Twoje pytania, co?
Nie, no co ty
Później będzie mi się lepiej czytało 
Mam nadzieję
A pomyśl sobie, że nawet nie jesteśmy jeszcze w połowie tej historii i wszystkich zagadek ^^ Mam nadzieję, że wytrwacie z nami i z naszymi panami do końca 
Ależ oczywiście, fakt że to nawet nie półmetek jeszcze zaostrza apetyt
Sunshine dnia 19:16:33 14-08-12, w całości zmieniany 1 raz
zanotowane.pl doc.pisz.pl pdf.pisz.pl burdelmama.opx.pl
Opening jest boski

Marta! To wszystko dzięki Tobie - w końcu to Ty wpadłaś na pomysł napisania czegoś wspólnie, a że w miarę szybko znalazłyśmy temat, który nam spasował, to wyszło jak wyszło


A teraz nie pozostaje nam nic innego jak życzyć Wam, Czytelnikom, takiej samej radości i przyjemności z czytania, jaką my miałyśmy przy tworzeniu tej historii

Czytam! zawiadamiaj w miarę możliwości

Z przyjemnością ;D
A przy okazji - wrócisz w końcu tutaj z jakimiś swoimi produkcjami? Nalegam

nie wrócę
nie mam żadnego oryginalnego pomysłu z którym mogłabym wystartować

Niedobra <foch>
To ja też nie wracam tam ;P
A ja skomentowałam i raczej już będę komentować TAM, no chyba, że chcecie czytać dwa razy te same komentarze:D
Wow! Nie dość, że fabuła mnie kupiła, trailer i openning, ale ten prolog! Ciemne interesy, agenci i różnego rodzaje akcje są w moich oczach czymś niezwykłym! Lubię szybką rozwijającą się fabułę i te emocje, któe towarzyszą agentom



Cóż... Czekam na pierwszy odcinek

Pierwszy odcinek już w piątek! Bardzo dziękujemy i na pewno nie obrazimy się Madziu, jeśli trochę posmamujesz i zataisz to, ze czytasz to na innym forum ;D
Pomysł skomentowałam w przedpremierach, więc tutaj zaznaczę jedynie, że sygnaturki bardzo zachęcające, podobnie jak i sam opening - nie było choćby sekundy, w której nie miałabym uśmiechu na twarzy. Ale cóż się dziwić, mając przed oczami zmieniające się, niczym w kalejdoskopie, fenomenalne miny Iana i Matta



Byle do jutra! ;D
Fajne promo zapowiada się świetnie.
Gęba sama mi się śmiała gdy zonaczyłam męską część obsady.
Ian i Matt ubustwiam ich !
Sama fabuła wydaje się dość interesująca więc postaram się być częstym gościem
Bardzo, ale to bardzo się cieszymy, że historia przypadła Wam do gustu!
Szczerze powiem, że nie spodziewałam się takiego odzewu, niemniej moje serducho ogromnie się raduje czytając te wszystkie pozytywne opinie

Jeszcze raz dzięki wielkie!
Aaa... i jeszcze jedna rzecz z cyklu tzw. ogłoszeń parafialnych


Im więcej tym lepiej

Trudno jest nie chwalić skoro pomysł jest genialny
Historia wymaga od Czytelnika skupienia i długie przerwy między odcinkami są zdecydowanie niewskazane, a odcinki wyszły nam dość długie


Czekam z niecierpliwością .

Dziewczyny wasz pomysł jest świetny.Bardzo dobrze się czyta i nie uważam ,że jest za długie lub krótkie jest sam raz.Czekam na kolejną część .
I PACZ, jest wbijam na gadu i ku memu zaskoczeniu w końcu mogę przeczytać coś, co nie zniechęci mnie błędami. Drogie gejsy, ogółem zaczyna się ciekawie, very ciekawie, chętnie będę śledzić dalsze losy tych dwóch uroczych panów i nie do końca sympatycznej panny Plastyczne opisy, dla mnie momentami zbyt plastyczne (czasem za dużo tych wszystkich szczegółów), bo ja jestem zwolenniczką "prosto jak w mordę strzelił", ale to tylko ja reasumując - jest git majonez. Czekam na dalszy rozwój wypadków i oczywiście uniżenie błagam o powiadamianie
Peace
Haha... nie musisz kopiować postów


Oczekiwałem, że stworzycie coś dobrego, ale to jest fantastyczne - i - nie piszę tego ze zwykłego przypodobania się, czego nie znoszę

Najpierw ten dziwny sen, który budzi dreszcze w ciele. Nie czułem jakbym czytał książkę, wyjętą z pierwszej lepszej półki z biblioteki, tylko jakbym oglądał jakiś film, a to jest sztuka niezwykła do osiągnięcia.
Zazwyczaj po pierwszych odcinkach można co nieco powiedzieć o bohaterach, więc też napiszę o nich...
Pierwsza scena dotyczyła Matta, co potwierdziło się w drugiej scenie. Ten koszmar nie mógł być związany z wydarzeniami z przeszłości, bo Matt by nie żył, ale czasami można miewać sny prorocze


Zaś drugi bohater jest niezwykle odważny, ale też dużo ryzykuje. Skłania swego konkurenta, czy nie wiem kim oni dla siebie są, do udzielenia mu pomocy


Zaś blondynka w pełni zasługuje na miano księżniczki

Pozdrawiam

Miłoszu, dziękuję w imieniu swoim i Marty za to miłe słowo! Naprawdę sporo czasu poświęciłyśmy tej historii, więc już sama świadomość, że komuś się podoba to dla nas wspaniała nagroda.
I masz absolutną rację - w przyszłości całkiem sporo będzie się działo

Pozdrawiam i zapraszam we wtorek na kolejny "odcinek"

Eillen dnia 22:11:45 06-07-12, w całości zmieniany 1 raz
Kopiuj + wklej =
Mój mózg jeszcze łączy wszystkie fakty z pierwszego rozdziału, ale nie jest tak źle, jak przypuszczałam, że będzie ze mną. Pewnie jeszcze nie raz zrobicie mi tu z mózgu sieczkę. Ale się na to przygotowałam i nie myślcie sobie, że odpuszczę bo rozdziały długie, albo coś. NIE MA MOWY!
Wbiłam sobie do główki swej pięknej, że dotrwam do końca.
Jestem niepocieszona troszkę, bo liczyłam na jakieś specjalne względziki i rozdziały na osobistycznym gg ;D hue hue, a tu widzę, że muszę obejść się smakiem i nie mam co liczyć, że dostanę całość teraz. Chociaż tak lepiej mi się czyta.
Przeczytałam pierwszy rozdział i to nawet szybciej niż się spodziewałam, że to zrobię ;D a co!
Jesteście moimi MISZCZAMI♥ misiaczki ;P Tak ładnie to opisujecie, wszystko jest takie dopieszczone. Nie za dobrze Wam to wychodzi?! To jest genialne, a Wy jesteście zbyt zdolne ;(
Pozdrawiam i czekam na resztę;D
BAJ BAJ MISIE PYSIE!
Magdalenka.
Aberracja dnia 22:30:16 06-07-12, w całości zmieniany 1 raz
Haha... no co Ty wyprawiasz?? Ja tu się poświęcam, loguję się tam, żeby Ci odpisać a Ty mi tu z "kopiuj wklej" wyskakujesz?

No to tak, żebyś ZAUWAŻYŁA! ;D
Albo, żebyś nie musiała się ciągle logować gdzie indziej, czy coś;D
TO Z DOBROCI ♥
Wiem, wiem, dziękuję :* Bóg Ci w dzieciach wygnagrodzi Twą wspaniałomyślność i dobroć

Obym nie miała ich zbyt wiele;D
A może jednak

Ale off ;P
Jak nie musi:? musi! Ma być spam! Dzięki, Madzia ;*
No to ja już nie wiem.
Co ja mam teraz biedna począć.
Jesteście okrutnie niezdecydowane.
Spam jest uroczy ♥
No to ja pozostawiam tę kwestię Twojej woli i ochocie

Po stokroć wybaczcie, że melduję się dopiero teraz, ale przysłowiowa, siła wyższa


Moniś, najważniejsze, że jesteś i że się podoba ^^ Oczywiście wiesz, że niczego nie zdradzę, żeby nie psuć zabawy, także będziesz musiała trochę się pomęczyć i pogłówkować raszem z naszmi agentami

No tak

Jestem i ja, chociaż z lekkim opóźnieniem

Odcinek był bardzo ciekawy i dobrze się go czytało. Wydawał się długi, a przeczytałam go w mig... Chcąc więcej oczywiście

Wasz styl pisania jest dla mnie, skromnego biologicznego umysłu wręcz powalający.
Curtis i Matt wywarli na mnie pozytywnie wrażenie. Już teraz wiem, że będą to ciekawi, często zaskakujący nas bohaterowie. W dodatku są bardzo przystojni i myślę, że nie stronią od kobiet, a raczej to one zapewne do nich lgną, więc raczej zafundujecie nam jakieś romanse :]
Z całego odcinka najbardziej podobał mi się dialog głównych bohaterów, zwłaszcza ze strony Curtis'a

A Sara wydaje się być w porządku, chociaż jest niezłą złośnicą, ale lubię takie bohaterki.
Czekam na więcej!

Cały odcinek pośrednio lub bezpośrednio kręcił się wokół Curtisa, który chcąc nie chcą przypomina mi Collina, więc już go kocham :]
Matt ma teraz niezły orzech do zgryzienia. Zdobycie dokumentów dotyczących Evansa, nie będzie takie łatwe. Domyślam się jednak, że prędzej, czy później dopnie swego

Poznaliśmy postać Liama. Podoba mi się takie wcielenie Patricka, którego wręcz uwielbiam. Rozbawiło mnie przezwisko QueenBee

Poznaliśmy też Sheilę, która póki co nie ma zbyt dobrej opinii, ale jej postać jest cholerni* interesująca. Ciekawa jestem, czy to, co usłyszał o niej Matt to prawda, czy zwykła plotka.
A Curtis i Sara cały czas nie szczędzą sobie złośliwości. Są przy tym bardzo zabawni


Czekam na next

W końcu zawrócił do windy i ruszył w powrotem na górę. Jeżeli w tym magazynie nie ma tych papierów, to znaczy, że muszą być leżeć u kogoś na biurku.
- Chyba coś tu jest nie tak

Przeczytane ;D
W dodatku nadal tu jestem!
Jakiś cud! Nie ześwirowałam i wydaje mi się, że w dalszym ciągu kumam co napisałyście

Nie pozbędziecie się mnie ;D Podobno to nie dla mnie, ale muszę przyznać, że podoba mi się coraz bardziej.
Aż nie mogę się doczekać co dalej - i tu liczę na specjalne względy oczywko.
Matt węszy, ale jakoś w tym epizodzie mu nie wyszło. Może w następnych mu się poszczęści - sama chętnie dowiedziałabym się paru rzeczy.
Sara i Curtis są cudowni ♥ no, przynajmniej ON!
Niby nic wielkiego, ale jednak coś się dzieje, wszystko idzie do przodu ;D
I jak tu nie czytać tego cuda?!
MUSZĘ, a nawet chcę!
Pozdrawiam:
Wasza Magdusia!
....dubel:P
Eillen dnia 18:21:19 11-07-12, w całości zmieniany 1 raz
Justyś, Liam zyska z czasem jeszcze jedno przezwisko



Oj, Madziu, Madziu - z tym "w powrotem" trafiłaś, ale to drugie "być leżeć" poprawiłam już wczoraj ;P Cieszę się, że nadal tu jesteś, ale co do względów, to nie wiem, bo ciągle coś poprawiamy, a jak widać na załączonym obrazku i tak nie wszystko udaje nam się wyłapać ;D
I jak już musisz kopiować, to raz na jakiś czas mogłabyś stąd skopiwać tam ;P Nie chcę być cały czas jakimś drugim sortem!
Dzięki, że jesteście ;*
W piątek zapraszamy na kolejną "dawkę" agentów

Przepraszam, że tak późno, ale wczoraj przeczytałem, czekając dosyć sporo czasu na otwarcie strony, a komentarza już nie mogłem dodać... Do diabła z tym internetem ;/ Tak więc dopiero dziś dodam komentarz

Róbcie więcej rzeczy razem, bo to Wam wychodzi




Ale zagalopowałem się


Matt zyskuje moje uznanie. Błyskotliwy, uroczy i przystojny facet musi zadziałać na piękną, seksowną Sheilę


Zaś Curtisa też lubię



Pozdrawiam i czekam do piątku, na kolejny odcinek

Miłoszu, dziękujemy bardzo! Mam nadzieję, że kolejne odcinki Cię nie rozczarują, a wręcz przeciwnie - jeszcze bardziej wciagną w tę historię

A co do "róbcie więcej rzeczy razem" - zdradzę, że właśnie zaczęłyśmy pracę nad kolejną częścią tej historii, a głowie pojawił nam się pomysł na pokerową tryglogię


Dobra!
Teraz skopiuję tam ;D tak ze dwa razy, żeby po równo było;D
Oby tylko starczyło nam weny i pomysłów, a Wam sił i cierpliwości do czytania tych naszych historii

Co dwie głowy to nie jedna - tak więc pomysłów, powinnyście mieć od groma



Dziękujemy bardzo i ja też ciesze sie, że Wam się podoba. Mimo wszystko mogę życzyć Wam wytrwałości :*!
Odcinek świetny.Jestem ciekawa jak Matt zdobędzie dokumenty dotyczące Curtisa?.Będzie pewnie musiał zakręcić się wokól Shelii ale dla takiego przystojniaka to nie problem.Fajnie ,że myślicie o kolejnej części .Czekam na next.Pozdrawiam Gosia.
Tym razem wrzucam ja! Witaj kolejny piątku! Do zobaczenia wtorku!

___Jechali autostradą numer 12 prowadzącą przez najbardziej malownicze rejony stanu Utah. Szerokie, zielone pastwiska zmieniły się w wąskie czerwono krwiste kaniony, które zaraz zaraz znikały, ustępując wyłaniającym się na horyzoncie skalistym pustkowiom. Gdyby nie towarzyszące im mało sprzyjające okoliczności, mogliby rozkoszować się tymi zmieniającymi się jak w kalejdoskopie widokami. Jednak w obecnej sytuacji, chyba żadne z nich nie było w stanie zachwycać się otaczającym ich pięknem przyrody, nieskażonej zupełnie wszechobecnym postępem cywilizacyjnym. Tu władzę wciąż sprawowała matka natura, a czas jakby się zatrzymał. Czas, który zdecydowanie nie działał na ich korzyść.
___Curtis westchnął ciężko, poprawiając ciemne okulary, chroniące oczy przed ostrym, południowym słońcem świecącym mu prosto w twarz. Odkąd opuścili motel, Sara nie odezwała się do niego ani słowem. Nie ufała mu. Wiedział to i wcale się temu nie dziwił. Kiedy poznali się we Francji, prawie rok temu, przedstawił się jej przecież jako makler giełdowy. Spędzili ze sobą wtedy naprawdę gorące i upojne chwile, ale żadne z nich nie myślało o tym poważnie. Dla obojga nie było to z pewnością nic więcej ponad przelotny romans. Przynajmniej tak właśnie wtedy myślał. Jednak kiedy spotkali się kilka miesięcy później, już w Stanach, nie był już Jeanem–Lucą Le Roux, ale Michaelem Donovanem – zaufanym człowiekiem jej ojca. Co więcej, nie miał już wówczas najmniejszej ochoty na amory, co tylko rozwścieczyło pannę Stevens, która najwyraźniej liczyła na kontynuację tego, co zaczęło się w Paryżu. Ze strony Curtisa nie wchodziło to jednak w ogóle w grę. Z różnych względów, z których wbrew pozorom wcale nie był najważniejszy fakt, że jej ojciec był jego szefem.
___– O czym myślisz? – spytał, by choć na chwilę przerwać ciszę i spróbować zagłuszyć wewnętrzny głos, nakazujący mu jak najszybciej zadzwonić do Gravesa. Sara wzruszyła ramionami i odgarnąwszy z twarzy rozwiane włosy, mocniej wcisnęła się w oparcie fotela, podciągając kolana pod brodę. – Ej, mała… – zaniepokoił się.
___Była blada i niewyspana. Wyglądała przy tym jak zagubiona dziewczynka i absolutnie w niczym nie przypominała Sary Stevens, którą znał przecież tak dobrze.
___– Nie mów do mnie „mała” – bąknęła, nawet na niego nie patrząc.
___– Wolisz chérie? – rzucił, uśmiechając się szelmowsko.
___– W ogóle nic nie mów – powiedziała i włączyła radio, nie przeczuwając nawet, co ją za chwile czeka. Curtis uśmiechnął się do siebie, kiedy jego uszu dobiegł charakterystyczny gitarowy riff.
___– Living easy, loving free | Season ticket on a one-way ride… – zaczął podśpiewywać razem z wokalistą zespołu. Pogłośnił radio i postukując palcami w kierownicę w rytm muzyki, docisnął pedał gazu. – … Going down, party time | My friends are gonna be there too | I’m on the highway to hell! – wydarł się na koniec, kątem oka zerkając na Sarę. Kiedy dostrzegł na jej twarzy cień uśmiechu, sam również się uśmiechnął. W gruncie rzeczy wcale nie miał ochoty na rozmowę. Bał się, że znów zacznie zadawać pytania, na które nie będzie w stanie jej odpowiedzieć. Ucieczka w muzykę była więc na tę chwilę najlepszym wyjściem.
___– Przestań się wydzierać – mruknęła, usiłując zachować kamienną twarz, choć bawił ją obraz wielkiego twardziela, podrygującego za kierownicą w rytm muzyki.
___– Mówiłaś, że mam nie mówić, nie było słowa o śpiewaniu – zauważył, spoglądając na nią przelotnie. Sara pokręciła głową z niedowierzaniem i wróciła do obserwowania widoków za boczną szybą, a Curtis do śpiewania. Dzięki temu przynajmniej na chwilę oczyścił umysł z natrętnych myśli.
___Sara co jakiś czas zerkała na niego ukradkiem, wpatrując się w jego profilowi, który znała już na pamięć. Silnie wyeksponowana linia szczęki, broda pokryta kilkudniowym zarostem, mocno zarysowane kości policzkowe, wąskie, kuszące usta, przydługie, ciemne włosy wiecznie pozostające w tzw. artystycznym nieładzie – wszystko to idealnie współgrało ze sobą, a całości dopełniało obojętne spojrzenie jego zimnych, stalowoniebieskich oczu, które za każdym razem sprawiało, że miękły jej kolana. Jeśli kiedykolwiek wyobrażała sobie swojego wymarzonego księcia z bajki, to Curtis był idealnym uosobieniem tego wyobrażenia. I absolutnie nie miało dla niej znaczenia, że nigdy przesadnie nie dbał o swój wygląd i strój. Wiedziała, że najważniejsze dla niego było, by czuł się dobrze sam ze sobą. A najlepiej czuł się w zwykłych jeansach, bawełnianym podkoszulku i swojej ulubionej skórzanej kurtce, z którą prawie w ogóle się nie rozstawał, jakby była jego największym skarbem.
___Nie potrafiła zapomnieć o nim i o tym, co wydarzyło się między nimi w Paryżu i kiedy okazało się, że pracuje dla jej ojca, jej serce zabiło mocniej z nadzieją, że znów połączy ich płomienny romans. Rzeczywistość jednak była zupełnie inna. Wszystko wskazywało na to, że po prostu zabawił się jej kosztem i nie miał zamiaru do tego wracać i chyba właśnie to irytowało ją najbardziej. Nigdy wprawdzie niczego jej nie obiecywał, ale nie mogła przeboleć, że traktuje ją nie tylko tak, jakby między nimi nigdy do niczego doszło, ale przede wszystkim jak rozkapryszoną córeczkę bogatego tatusia, na którą trzeba chuchać, dmuchać i uważać jak na porcelanową laleczkę, która może rozpaść się w drobny mak przy pierwszym fałszywym ruchu.
___– Curtis… – zaczęła nagle, wlepiając spojrzenie w jego twarz, która na dźwięk jej głosu stała się bardziej napięta. – Kim ty w ogóle jesteś, co? Bo na pewno nie maklerem giełdowym… – Evans zacisnął dłonie mocniej na kierownicy. Szykowała się kolejna runda niewygodnych pytań. – Co masz wspólnego ze śmiercią mojego ojca? Dlaczego ścigają nas jego ludzie i federalni?
Sara wyrzucała z siebie kolejne pytania tak szybko, że nawet jego sprawny umysł agenta, nie był w stanie zarejestrować wszystkich.
___– Im mniej wiesz, tym lepiej dla ciebie – rzucił wymijająco.
___– Nie traktuj mnie jak jakąś infantylną blondynkę! – oburzyła się. Curtis nic nie odpowiedział. Nie był przecież ani Jeanem–Lucą Le Roux, którego poznała w Paryżu, ani Michalem Donovanem, który był człowiekiem jej ojca, ani nawet Curtisem Evansem, za którego wszyscy go mieli i za którego on sam miał się przez całe życie. Osoba, która wyjawiła mu, że ludzie, podający się za jego biologicznych rodziców wcale nimi nie są, może nie należała do tych godnych zaufania, ale też nie miała powodu by okłamywać go w ten sposób. – Zabiją nas, prawda? – spytała po chwili. – Albo jedni, albo drudzy. W najgorszym wypadku zgnijemy w pierdlu.
___– Nie bądź taką pesymistką – odparł, siląc się na beztroski ton.
___– Dlaczego nie poprosisz kogoś o pomoc?
___– Bo w tej chwili mogę ufać tylko sobie – odparł rzeczowo i nie było w tym cienia przesady. Miał przecież na karku nie tylko ludzi z przestępczego półświatka, ale też całe stado agentów federalnych, z których co najmniej jeden był kablem i donosił mafii narkotykowej o planowanych ruchach DEA. No właśnie, więc dlaczego, u diabła, zadzwonił go Gravesa? Na myśl przychodziła mu w tym momencie tylko jedna odpowiedź: bo wrogowie często mówią prawdę, przyjaciele nigdy, o czym miał okazję już nieraz przekonać się na własnej skórze.
___– Więc odstaw mnie na najbliższy komisariat – powiedziała stanowczo, wyrywając go z rozmyślań na temat Matta i ich przeszłości, która miała jeden zasadniczy punkt wspólny. – Nie chcę całego życia spędzić jeżdżąc od miasta do miasta.
___– Wykluczone – mruknął wyraźnie zirytowany jej pomysłem. Jeśli wierzyła w to, że pod opieką policji będzie bezpieczna, to był to objaw skrajnej naiwności.
___– Zależy ci na mnie czy po prostu boisz się zostać sam?
___To pytanie przeszyło powietrze ze świstem i zawisło tuż nad jego głową niczym gilotyna. Nie potrafił odpowiedzieć. A może nie chciał? Milczał więc, pogrążając się we własnych myślach.
Zrozumiała ten niewerbalny komunikat i również zamilkła. Wiedziała, że jeśli postanowił nie mówić, to nie zmusi go do tego żadna siła ani nawet najwymyślniejsze tortury. Zerknął przelotnie na zegarek, po czym wyciągnął z kieszeni swoją komórkę i rzucił ją Sarze na kolana.
___– Włóż kartę SIM – polecił, chłodnym, opanowanym tonem podając jej mały plastikowy kwadracik. Bez słowa wykonała polecenie i oddała mu telefon. Nie lubiła, gdy był taki zimny i traktował ją tak bezosobowo, ale musiała znosić jego towarzystwo i mieć nadzieję, że jakoś ich z tego wyciągnie. – Za godzinę powinniśmy być w Torrey – zakomunikował, włączając telefon. – Zjemy coś i pojedziemy prosto do Salt Lake City.
___– Curt… – szepnęła zaniepokojona Sara, zerkając we wsteczne lusterko. – Curtis – powtórzyła głośniej, chwytając go za ramię. – Policja…
___– Jansa d**a! – warknął, uderzając dłonią w kierownicę, kiedy we wstecznym lusterku mignęło mu niebiesko–czerwone światło „koguta”. – Jeszcze tego mi brakowało!
___Czując nagły skok adrenaliny, docisnął mocniej pedał gazu, pisząc jednocześnie jakiegoś sms–a. Nie rozumiała czemu akurat ten moment wybrał sobie na wysyłanie komukolwiek wiadomości, a jeszcze mniej zrozumiałe było dla niej to, że wyrzuca telefon przez okno samochodu. O nic jednak nie pytała, tylko obserwowała uważnie jego kamienną twarz. Kiedy dostrzegła, że kąciki jego ust uniosły się w lekkim uśmiechu, była pewna, że po raz kolejny wywiną się śmierci, śmiejąc się jej prosto w twarz.
* * *
___Był strasznie niewyspany, a druga kawa wcale mu nie pomagała. Przez całe wczorajsze popołudnie i wieczór obserwował dom agentki Roberts. Poza nerwową wymianą zdań z jakimś podejrzanym blondynem na podjeździe, nie zauważył niczego niepokojącego. Była piękną kobietą, a ten szemrany typek zupełnie do niej nie pasował, więc Matt zupełnie nie zdziwił się, że postanowiła dać delikwentowi kosza. Mężczyzna odjechał spod jej domu z piskiem opon, a ona weszła do środka z impetem zamykając za sobą drzwi. Kilkadziesiąt minut później zgasiła wszystkie światła, więc Matt postanowił wrócić do siebie. Jej zachowanie jednak było dla niego intrygujące i wzmagało jego zawodową ciekawość, którą mógł zaspokoić tylko w jeden sposób – dowiadując się prawdy.
___W całym DEA nie ma nikogo, kto zamykałby swoje biuro na klucz. Może i nie ma w tym nic dziwnego, bo przecież każdy szanuje swoją prywatność i nie toleruje wściubiania obcych nosów w swoje własne sprawy, jednak dla Gravesa to za mało. Zazwyczaj, jeśli ktoś chroni swoje biuro przed niepożądanymi osobami, to znaczy, że coś co znajduje się wewnątrz chce zatrzymać dla własnego użytku i wiadomości. A to już był argument, który całkowicie zdeterminował Matta do działania – nie ma takiej rzeczy, którą można przed nim ukryć. A coś mówiło mu, że tu nie chodzi tylko i wyłącznie o teczkę Evansa.
___Wypił kolejny łyk, chłodnej już kawy i skrzywił się nieco, odsuwając kubek na bezpieczną odległość. Stan przejściowy kawy pomiędzy gorącą, a mrożoną był nie do zniesienia. A do tego wszystkiego jeszcze ten pieprzony SMS, który wiercił mu dziurę w głowie, nie dając odpocząć ani na chwilę. Czytał go już któryś raz z kolei odkąd otrzymał go od nieznanego numeru – lecz nie musiał zbyt długo zastanawiać się kto jest nadawcą wiadomości. Raczej martwiła go jego treść.
___„Już po mnie”.
___Co to, do cholery, znaczy?! Matt nie mógł przestać doszukiwać się jakiegoś ukrytego sensu, dopóki nie podniósł wzroku na przyciszony barowy telewizor. Na ekranie pojawiły się zdjęcia zatrzymanego na skałach, prawie całkowicie zatopionego samochodu, a podpis informował, że ofiary wypadku nie są jeszcze znane. Matty spojrzał na telefon i zmarszczył brwi. Szybko wstał i opuścił bar, przeszukując najbliższe otoczenie w celu odnalezienia pierwszej lepszej budki telefonicznej. Stała po drugiej stronie ulicy. Musiał oddzwonić z neutralnego źródła. Szybko przebiegł przez drogę i podniósł słuchawkę. Wykręcił numer Curtisa i czekał, ale po drugiej stronie było głucho, żadnego sygnału. Abonent był niedostępny.
Zaklął głośno i biegiem ruszył do biura. Jeżeli media już o tym mówią, to znaczy, że FBI od dawna jest na miejscu. Liczył jednak na to, że uda mu się jeszcze czegoś dowiedzieć. Nieuważnie wbiegł na ruchliwą ulicę, nie zwracając uwagi na trąbiące klaksony, pisk opon hamujących samochodów i rozjuszonych kierowców, wykrzykujących jakieś obelgi w jego stronę.
___Gdy dostał się na swoje piętro, zatrzymał się na ostatnim stopniu schodów, ponieważ jego uwagę przykuła głośna rozmowa, dobiegająca z gabinetu agentki Roberts. Powoli poszedł w tym kierunku.
___– Bell, daj mi to – powiedział do rudowłosej, która taszczyła stertę dokumentów. – Nie możesz dźwigać takich ciężarów.
___– Dzięki. – Uśmiechnęła się i puściła mu oczko.
___Matt odwzajemnił uśmiech, po czym zatrzymał się pod samymi drzwiami, tak by ani Liam, ani Sheila nie dostrzegli go – trudno było się ukrywać, jeśli gabinety były przeszklone i jedynym miejscem były drewniane drzwi.
___– Jestem tego pewien – powiedział głośno Quinn, uderzając pięścią w biurko. – FBI już węszy na miejscu – westchnął.
___– To jedźmy tam. Jeżeli to ten samochód…
___– To ten.
___Głosy ucichły, a Matt spojrzał na dokumenty. Po chwili ruszył przed siebie, spoglądając kątem oka w przeszkloną ścianę, ale Liam i Sheila właśnie wychodzili.
___– Graves?
___Matt odwrócił się i uniósł pytająco brwi. Gdy szef spojrzał na taszczone przez niego dokumenty, oczekując wyjaśnień, a Sheila zamykała gabinet, Matt jęknął.
___– Och, wziąłem sobie dodatkową robotę – odpowiedział, uśmiechając się przekonująco. – Kazałeś mi zrobić cos pożytecznego. – Skinął głowa i poczekał aż parka zejdzie po schodach i zniknie mu z oczu, a następnie zszedł za nimi i podszedł do biurka Isabell. – Chyba jednak nie dam rady. – Położył papiery na biurko i skrzywił się, a następnie szybkim krokiem ruszył do wyjścia z budynku. Odwrócił się jeszcze i posłał jej przepraszające spojrzenie, splatając dłonie, jak do modlitwy.
awangarda dnia 16:00:09 13-07-12, w całości zmieniany 1 raz
Przeczytane. Szkoda, że teraz trzeba czekać do wtorku na kolejny epizod. D:
Graves jest wścibski, ale przy tym dosyć uroczy. Chociaż Curtis tez jest ciekawą postacią, tajemniczą... Hmmm. Nie potrafię określić, który urzekł mnie bardziej.
Tak ciężko jest się oderwać od tych dwóch panów. Są świetni, każdy na swój sposób. Jestem ciekawa ich przeszłości...
W dalszym ciągu nie zniechęcam się do tego opowiadania, a nawet coraz bardziej fascynuje. Czemu te epizody się tak szybko kończą. Co dalej, no?!
Idę urwać sobie głowę, bo mnie boli, a nawet jestem skłonna poobcinać swe nogi zanim same mi odpadną.
Pozdrawiam.
Oj tam, oj tam... mówiłaś przecież, że przez weekend i tak nie masz czasu i nawet komentarz chciałaś na poniedziałek zostawić ;P Zleci szybko do wtorku ;D
I nic sobie nie urywaj ani nie obcinaj, bo kto mnie wtedy będzie męczył i dręczył?

Jak to który?! No obaj są wspaniali, nie musisz wybierać, TYLKO U NAS możesz mieć ich obu!

W takim razie proszę dostarczyć mi ich pod same drzwi. Czekam w poniedziałek.
Aga, mnie w weekend w domu nie ma, bo jak zwykle wyjeżdżam, aczkolwiek laptopa zawsze zabrać mogę. Z internetem gorzej. Także nie widzę problemu, bym czegoś nie mogła czytać, jeśli tylko znajdzie się na moim kompie ♥
Pozdrawiam ;*
Do poniedziałku, czy tam wtorku ;D
Nie wiem czy pójdą dobrowolnie!
Zabawa się rozkręca i odcinki stają się coraz ciekawsze

Przyznam szczerze, że moją uwagę przyciąga bardziej Curtis i to chyba nie tylko dlatego, że w moim mniemaniu jest przystojniejszy


Przeczuwałam, że między nim, a Sarą coś było w przeszłości. Gorący romans w Paryżu... Widać, że ona chciałaby go jeszcze kontynuować, ale raczej bez wzajemności. A dziewczyna już powoli traci cierpliwość.
A Matt nadal węszy... Najbardziej podobała mi się ostatnia scena z jego udziałem

Bell nie będzie tutaj znaczącą postacią?
Ps. Aga, a jeżeli chodzi o podobieństwo Curtisa i Collina, to mi to zupełnie nie przeszkadza. Dwaj cudowni panowie na C

A tak przy okazji, to kiedy mogę się spodziewać odcinka w Break?
Justyś, i pomyśl, że to wszystko dopiero się zaczyna


Bella będzie się pojawiać od czasu do czasu, ale żadnych romansów ani nic z tych rzeczy tu nie będzie. No chyba, że bardzo chcecie, to może jeszcze coś wymyślimy

Odcinek w Break? Hmm... nie wiem. Postaram się coś przez weekend naskrobać, ale niczego nie obiecuję.
Dzięki za odwiedziny i komentarz :*
Przed przeczytaniem kolejnych rozdziałów - skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą...


Wczoraj w nocy zerknąłem z ciekawości co nowego się pojawiło, a tu widzę nowy rozdział


A więc wiemy coraz więcej o Curtisie i Sarze




A ja tam wolę Matta





Justyś, Alejandro, dzięki, że wpadliście! Sara bez wątpienia ma coś do Curisa, a co z tego wyjdzie... Zobaczymy. A Bells? Romans Bells? Ona jest taka urocza

Jak zobaczyłam pierwszy raz obsadę, jeszcze przed odcinkami, to myślałam, że sparujecie Iana z Adrianą i byłaby to podwójny pakiet seksu



Nie mogę się doczekać spotkania naszych głównych bohaterów :]
A tak swoją drogą z ciekawości... Macie napisane wszystkie odcinki już?

Matt Graves to Matthew Bomer i gra w White Collar, Magic Mike(teraz w kinach), 8, In time(z Timberlakiem) Chuck, Glee,Texas Chainsaw Massacre, Flightplan(z Foster) - żeby Ci ułatwić

Uhm... Myślę, ze niektóre z romansów będą barrdziej skomplikowane niż mogłoby się wydawać, ale nic nie zdradzę, bo Aga by mnie udusiła!
Tak, całość jest już wstępnie napisana.
awangarda dnia 15:22:02 14-07-12, w całości zmieniany 1 raz
Właśnie miałam napisać, że znając Was to ewentualne romanse będą bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać

Poszukam sobie tych tytułów


Z odcinka na odcinek akcja rozkręca coraz mocniej.Oby Curtisowi i Sarze nic się nie stało.Matt musi być pierwszy na miejscu wypadku niż agentka Roberts i ich szef.Czekam na next.
Dull co to za facet którego masz w awatarze i podpisie ?
Analuz dnia 8:54:17 15-07-12, w całości zmieniany 1 raz
Analuz, to boski Gannicus (Dustin Clare) z serialu Spartacus: Gods of the Arena.
Analuz, to boski Gannicus (Dustin Clare) z serialu Spartacus: Gods of the Arena.
Dzięki.

Odcinek interesujący.Lexy to twarda kobieta i dociekliwa dziennika.Jestem ciekawa jak dalej potoczy się znajomość Lexy i Matta.Czekam na next.
Dopiero teraz zauważyłem, że Curtis to imię



Czytając odcinek myślałem, że przeczytam coś więcej o Curtisie i Sarze, ale wspomniane było tylko o samochodzie. Mam nadzieję, że uciekli daleko


Zaś dziennikarka bardzo stanowcza i wścibska




Jedna, wielka wada -> za krótkie odcinki!!!!!!!!!!!!!
Gwoli ścisłości, Liam jest też szefem Curtisa

Za krótkie?! A my się, kurka, bałyśmy, że będą za długie i nawet zastanawiałyśmy się, czy nie podzielić na mniejsze ;D
Dziękujemy bardzo za komentarze i oczywiście zapraszamy w piątek na kolejny rozdział!
Przeczytałam już wczoraj

Poznaliśmy nową postać - Lexy. Wydała mi się całkiem ciekawa. Na pewno jest niezwykle zawzięta i głodna sensacji

Ostatnia część ciekawa. Tym facetem był Matt? Dobrze by było, gdyby spotkał się z jakąś kobietą, a nie tylko bez przerwy myśli o Curtisie i Curtisie

Muszę jeszcze raz napisać, że świetnie trafiłyście z wyborem aktora na szefa. Cały czas mam wtedy Patricka przed oczami :]
Justyś, odnośnie kobiety dla Matta, to powiem tylko "mówisz-masz", już wkrótce

A i Patrick będzie miał tu swoje pięć, a może i nawet dziesięć minut. Mam nadzieję, że będziesz usatysfakcjonowana

No cześć! ;D
Dziękujemy za komentarze


Gwoli ścisłości, Liam jest też szefem Curtisa

Za krótkie?! A my się, kurka, bałyśmy, że będą za długie i nawet zastanawiałyśmy się, czy nie podzielić na mniejsze ;D
Ale z tego co wiem, Curtis ma z nim na pieńku, a w tym całym budynku nie może się pokazywać. Chyba, że nadal jest tym agentem





To je raczej jakoś scalajcie ze sobą




Haha... wychodzi na to, że Curtis ma ze wszystkimi na pieńku

A co do odcinków - może od czasu do czasu będzie jakiś bonus... coś wymyślimy, prawda Marta?
No ale Liam dalej jest szefem Evansa, a on sam dalej jest agentem. Tylko właśnie, tak jak Aga napisała, ze wszystkimi ma na pieńku ;D
Jaki bonus :O
No właśnie, właśnie

No nie wiem, może kiedyś jakiś podwójny odcinek za dobre sprawowanie i na zachętę, albo jakiś spoiler, filmik... trzeba będzie chyba coś wymyślić, ale to jak będe na urlopie, bo na razie nie myślę

Jestem za spoilerami, ale wiesz, to muszą być chęci... Co do filmików to mam jeden w zanadrzu! Charakterystykę Matta Gravesa

Czy ja mogę dodać "konstruktywny" komentarz jutro?
Bo mój komentarz na teraz to: WOW!
Zapomniałam o PS
PS Kocham was!
Sunshine dnia 21:33:45 18-07-12, w całości zmieniany 1 raz
Hahaha! Dzięki!
Dawno się nie podlizywałam, więc przybyłam

Martyna, jaki Ty masz fantastyczny podpis! Miranda, moje słonko... chcę Cass i Dake'a, i to już!
A... i dzięki, że wpadłaś zaznaczyć swoją obecność ^^ Już myślałam, że Ci się jednak nie spodobało i przez grzeczność postanowiłaś nie komentować

Marta, miałam, miałam... ale sama wiesz... może w trakcie urlopu coś pokleję ^^ Chęci widzę, że są więc się postaram sprężyc

No właśnie, Cass moje słonko się nie odzywa, w ogóle się nikt nie odzywa

Oczywiście, że mi się podoba, ale z racji braku jakiejkolwiek weny twórczej wolałam nie zaśmiecać tematu postami typu: Super!
No jak Cass się może nie odzywać?? Jak ją kopnę w tyłek... albo lepiej Drake niech ją zmotywuje

To całe szczęście ^^ A na konstruktywną krytykę cierpliwie poczekamy i przyjmiemy wszystko na klatę (naszych agentów oczywiście ;P)
No klaty to oni mają godne pozazdroszczenia

Staram się właśnie coś napisać, bo coś szepcze, nie za głośno, ale może...
Zastanawiam się i zastanawiam nad komentarzem i chyba nic mądrego nie wymyślę.
Musicie zadowolić się wiedzą, że przeczytałam i nadal chcę więcej.
Wścibska dziennikareczka ;D Myśli, że jest cwana i nikt nie zauważył, że sobie coś zagarnęła, a tu proszę. Hue hue - kocham mój nowy śmiech XD Oprócz niej pojawiła się kolejna postać... mmmmm... ciekawe, czy Brad odegra tu większą rolę;D
Czytam dalej. Epizod przewspaniały!
Baju baj MISIE PYSIE♥
No klaty to oni mają godne pozazdroszczenia


Damn, hot!



awangarda dnia 14:21:59 19-07-12, w całości zmieniany 3 razy
Martuś, nie zaczynają ze mną "licytacji" w temacie klat naszych agentów, bo to dopiero będzie spam

Madziu, fajnie, że jesteś ^^ A co do Brada, to możesz być pewna, że jeszcze nie raz się tu pojawi ;D
Ja bym wolał podwójne odcinki



Podwójne odcinki całkiem sponio!
Ja się nie licytuję! Kocham ich obu!

Ej już piątek!!!! Odcinek dawać!!! I to już!!!!

Och, biję się w pierś i bardzo Was przepraszam, ale wczoraj późno wróciłam z pracy, totalnie wypluta z energii i nie miałam już sił nawet załączać laptopa, a dziś jestem w zasadzie tylko na parę minut, także odcinek najprawdopodobniej pojawi się dopiero jutro wieczorem. Mam nadzieję, że wybaczycie mi ten mały poślizg

Nie ma sprawy.
Wstyd! Po prostu wstyd!

Ech.......nieprawdopodobne, a jednak możliwe




Muszę się przyznać, że odcinki pochłonęłam właśnie przed chwilą na jedynym wydechu, ale chyba nie da się inaczej. Opowiadanie jest po prostu świetne i co więcej, bardzo się cieszę, że odcinki będą pojawiały się tak często. Mimo iż pewnie z komentarzami będzie bywało równie, to na pewno czytać będę na czas, z niecierpliwością czekając na kolejną dawkę

Zresztą nie może być inaczej, jeśli opowiadanie jest twórczością Agi. Nie ma opcji, żebym opuściła cokolwiek co piszesz kochana


Awangarda Twojej twórczości, o ile mnie pamięć nie myli, nic nie czytałam, ale tego CUDA ominąć nie mogę

Dobra dosyć tych słodkości


Oczywiście główni bohaterowie: miód, cud, malina




W każdym razie już mi się nasuwają pytania, hipotezy i domniemania, o których nie będę mówić głośno. No ale to w czytaniu takich dzieł jest najlepsze. Ciekawa jestem jak to się wszystko rozwinie i wyjaśni, no ale do tego jeszcze spory kawałek. Nie mogę się doczekać kiedy Curtis i Matt zaczną współpracować, tak na całego


No to tyle ode mnie

Czekam na kolejny odcinek z mega niecierpliwością

Kenaya, dzięki, ze wpadłaś. Cieszę się, że historia przypadła Ci do gustu i masz ochotę czytać to dalej. Taki komentarz to miód na nasze serca! Chciałabym coś napisać, ale muszę się powstrzymać, żeby przypadkiem niczego nie zdradzić

Bardzo szkoda, że nie ma odcinka, ale wszystko rozumiem



Madziu niezmiernie się cieszę, że nasze dzieło tak przypadło Ci do gustu i zgadzam się z Martą, że takie komentarze to miód na nasze serca. Dzięki wielkie :*
Miłoszu, my się nigdzie stąd nie ruszamy, także na pewno zdążysz wszystko nadrobić i... mam nadzieję, że wciąż będzie Ci mało

Za chwilę odcinek. Jeszcze raz sorki za ten poślizg ^^
Edit:

Wow, jest nowy odcinek

Liam mimo wszystko nie jest obojętny na wdzięki Sheili. Nic dziwnego, bo to bardzo piękną i ponętna kobieta. Ciekawe jak dalej potoczy się ich współpraca i znajomość

Szczerze mówiąc myślałam, że DEA wcale nie jest takie zła, a z opisu wychodzi na to, że są uważani za kiepskich

Druga część znacznie ciekawsza. Teraz wydaje mi się, że tym facetem jest Curtis. Tylko, co robiłaby Sara, w czasie gdy on romansuje z Lexy. Hmmm... Przyznam szczerze, że nie lubię, gdy nie wiem o kim czytam, bo lubię sobie wyobrażać postać, mimikę.
Końcówka bardzo ciekawa, więc nie mogę się doczekać następnego odcinka!!!!
To wyobraź sobie najpierw jednego, potem drugiego i zdecyduj, który bardziej pasuje ^^
W pierwotnej wersji od początku pisałyśmy tak, by było wiadomo o kogo chodzi, ale przy poprzednim odcinku Marta wpadła na pomysł, by imię usunąć, a ja postanowiłam to teraz pociągnąć


Ale to ma też swoje plusy, bo wzmaga ciekawość


Prawie wszystko

Czyli to, co najbardziej mnie ciekawi :]
hahahahaha! to wcale nie jest takie ciekawe!
Jak to nie jest ciekawe, Martaaa!
To właśnie jest najciekawsze w tym epizodzie.
Teraz każdy pewnie czeka na kolejny Wasz post, by dowiedzieć się 'kto, komu przystawia tego gnata', albo sprawdzić, czy nasze przypuszczenia się sprawdzą!
Cieszę się, że jutro wtorek. Rozdział udało mi się przeczytać już wczoraj, jak tylko się pojawił. Następne mogą być nawet dłuższe. To aż chce się czytać. Chyba, żadne opowiadanie tak nie wciąga... no może Hunter...a właśnie, Aga co z NIM?!
Pomysł z pousuwaniem imion zdecydowanie na plus. Może jest troszkę zamieszania, ale za to ciekawość rośnie. No i nie ma opcji, żeby mnie tu nie było przy następnym epizodzie, bo JA MUSZĘ WIEDZIEĆ WSZYSTKO!
Pozdrawiam moje wspaniałe MISZCZYNIE!
BAJU BAJ!
Madzia

Madziu, może dziś przysiądę do tego Huntera, bo coś czuję, że nie dasz mi spokoju dopóki tego nie skończę

Marta, już się nie opłaca zdradzać tej tajmenicy skoro za parę chwil rozdział ^^
No otóż to:D
No to niech się stanie jasność


Coraz bardziej się wkręcam. Jakoś ostatnio nie mam ochoty na czytanie, ale tu zaglądam z przyjemnością. Fajnie, że tak powoli wprowadzacie nas w tę akcję całą. Krok po kroku dowiaduję się coraz więcej na temat sytuacji Curtisa, a to mnie zdecydowanie interesuje.
Potraficie zachęcić nawet takiego lenia jak ja .
Cóż ja mogę tu napisać? Aaaa... ja mogłabym to czytać cały czas, więc byłabym zachwycona dłuższymi rozdziałami, albo częstszym dodawaniem misiaczki
MADZIA CHCE WIĘCEJ!
Tyle ode mnie.
W zasadzie nie zaskoczyło mnie spotkanie chłopców, bo obstawiałam, że to właśnie Curtis może się zaczaił na Mata.
Aha i fajnie wygląda ten obrazek na samym dole. Zachwycacie.

Aberracja dnia 23:43:44 24-07-12, w całości zmieniany 1 raz
To mi się podoba! Elegancko! To jeszcze proszę kawę ze śmietanką. Bez cukru!

Och i Ach, Ach i Och! Wreszcie wszystko jest jasne :]
Zacznę od drugiej części, bo na nią najbardziej czekałam.
Więc facetem, który umówił się z Lexy był Matt. Ciekawe, co wyniknie z tej znajomości i czy skończy się na jednym spotkaniu, czy może wszystko się głębiej rozwinie.
Wreszcie nasi główni bohaterowie się spotkali. Uwielbiam ich dialogi i zaczynam się zastanawiać, czy kiedyś poprawią się ich relacje i stworzą zgrany team. Brak zaufania nie ułatwia zadania.
Curtis jest bardzo przebiegły :]W dodatku niczego się nie boi, przez co powoli osiąga swoje cele.
Ciekawi mnie, co zrobił z Sarą. Gdzie się podziewa?
Pierwsza część również była bardzo ciekawa. Bardzo dobry opis zwłok. Od razu wyobraziłam sobie niebieskiego, napompowanego trupa. Nie dziwię się, że Sheili zrobiło się niedobrze.
Kolejna rzecz, która mnie ciekawi, to relacja Sheili i Liama, ale o tym już pisałam ostatnio.
No to czekam na więcej

Madzia, uwielbiam Twoje "kopiuj wklej"

Justyś, relacje Curta i Matta są skomplikowane i nie raz jeszcze będą wymieniać złośliwości, a czy będą w stanie wznieść się ponad to, co ich dzieli dla wspólnego dobra? Okaże się

I cieszę się, jeśli choć trochę udał mi się opis trupa, bo to było dla mnie spore wyzwanie ^^
Poradziłaś sobie z nieboszczką znakomicie ;* Sama bym lepiej tego nie zrobiła ;D
Ja bym tego taka pewna nie była. I nie jestem ;P ale dzięki :*
Nie wiem dziewczyny jak to zrobiłyście, ani skąd wzięłyście pomysł, ale to jest GENIALNE. Przeczytałam dwa odcinki znów na raz i cały czas mam niedosyt. Kurcze pochłaniam wszystko jak gąbka wodę

Tak się właśnie zastanawiałam kim też jest ów nieznajomy, który zaczepił dziennikarkę. Najpierw pomyślałam sobie, że może Curtis, ale pewne jego zachowania mi nie pasowały, więc zaczęłam się zastanawiać czy to nie przypadkiem Matt. No ale akcja w kawiarni już w ogóle mnie rozwaliła i znów pomyślałam o Curtisie. Tym bardziej, że to do niego pasowało mi zachowania a la Casanova. A tu co? Niespodzianka i okazało się, że na pozór spokojny policjant potrafi uwodzić kobietkę taką jak Lexy. Gęba mi się cieszyła jak dowiedziałam się, że to jednak Graves. Ale muszę Wam powiedzieć, że z Curtisa to niezłe ziółko jest. Potrafi pokazać pazurki i wcale się nie zastanawia. Jak ma komuś powiedzieć co myśli to po prostu to robi, a co więcej nie boi się użyć gnata. W sumie to trochę inna odsłona Iana, ale mnie się osobiście bardzo podoba xD Taki z niego nieobliczalny, gotowy na wszystko twardziel

Wszystko zaczyna się pomału rozkręcać a ja z kolei coraz bardziej wkręcam się w historię i nie mogę się już doczekać kolejnego odcinka

Uff... to całe szczęście, że jak gąbka wodę - mam nadzieję, że to się nie zmieni, bo przed nami jeszcze długa i kręta droga do końca, a zagadek z każdym odcinkiem będzie przybywać ;D
Dzięki, że zajrzałaś :*
Zmienić, to się nie zmieni na bank




Kto wie, kto wie... im dalej w las, tym więcej drzw - a u nas naprawdę się można zgubić, a może nie każdy ma na to ochotę

A next już po jutrze, więc jakoś wytrzymasz ;D
Potem będzie mała przerwa, bo nie będzie ani mnie, ani Marty, ale w sumie we wtorek dam od razu dwa odcinki, więc nie będziecie stratni. Zyskacie tylko trochę czasu na przemyślenia

Dzięki!

Kolejny świetny odcinek

Sen Curtisa przerażający. Kim była dla niego ta dziewczyna? Hailey o ile się nie mylę. A Hugo straszy go po śmierci... Musi dbać teraz o Sarę

Curtis chyba sam nie wie, czego chce. Czy mu zależy na Sarze, czy nie... Czy chce z nią coś, czy nie... Niby nie, a ostatnia scena między nimi była bardzo namiętna. Dosłownie zaprzeczenie jego wcześniejszych słów. Bo ona to chyba zadurzona jest w nim po uszy

Proszę, proszę. Prezent dla Lexy i liścik zrobił i na mnie wrażenie. Okazał się strzałem w dziesiątkę, bo dziewczynie bardzo się spodobał. Czekam na kontynuację tego wątku!
Bo Curt, to taki typ, który chce zjeść ciastko i mieć ciastko

A Hailey... cóż, nie wiem co powiedzieć, żeby nie powiedzieć za dużo, więc od razu przejdę do Matta - możesz być spokojna o kontynuację wątku jego i Lexy


Nie mów nic o Hailey! ;D
Matt moje serce zjadł na śniadanie ;(
A dowiemy się o Hailey z czasem czegoś więcej?
Ja tam nie chcę, aby Curtis się zmieniał

Na pewno się dowiemy ;D z czasem!
Oczywiście przeczytałam już dawno, ale jakoś nie miałam czasu na napisanie koma


Pewnie się powtórzę, po raz nie wiem który, ale nie da się inaczej




Co do bohaterów i odcinka - pewnie jak wszystkich intryguje mnie postać Hailey

Poza tym duet Curt & Sara jest całkowicie nieobliczalny



Druga sprawa to Matt i Lexy. Podejrzewam, że dziewczyna jako dziennikarka odegra w tym opowiadaniu znaczną rolę, tylko, żeby za bardzo nie narozrabiała i nie wpakowała ich wszystkich w jakieś większe kłopoty, no ale wszystko zapewne w swoim czasie

Szczerze powiem, że chyba po raz pierwszy sama nie wiem co mam myśleć o dalszym ciągu. Nie przychodzi mi nic mądrego do głowy, co też dla nas przygotowałyście i to jest chyba najlepsze. Brak przewidywalności

Czekam na kolejny odcinek oczywiście jak zwykle z niecierpliwością

Cieszę sie, że jesteś Madziu

Dobrze, że Hailey Cię itryguje, ale Marta kazała mi milczeć na jej temat, więc nic już nie mówię i od razu przechodzę do Lexy, która z całą pewnością będzie tu miała swoje pieć minut


Dokładnie. Usłyszeć, a raczej przeczytać coś takiego - rewelacja. W takich chwilach mam ochotę pisać, bo wiem, że cały ten układ się sprawdza. Bardzo się cieszę, że udało nam się zrobić z tego coś intrygującego i tajemniczego, że postaci nie są bezbarwne i każdy z Was, czytelników, ma swoje lubię i nie lubię.
Moze przyjdzie czas na jakiś konkurs odnośnie teorii haha ;D
Dobrze, że ktokolwiek zwrócił uwagę na pierwszą część tego epizodu. Przez moment bałam się, że w ogóle nikt tego nie zauważył. Lexy na pewno się jeszcze pojawi, tak jako jak i Brad. Myślę, że przygotowałyśmy dla Was coś specjalnego. macie jakieś zachcianki odnośnie tekstu? ;D
Marta, takie pytania to strzał do własnej bramki


Chciałam wiedzieć, czy wstrzelimy się w upodobania, ale chyba masz rację haha
Czasem lepiej nie wiedzieć


Ja nie obiecywałam, ze je spełnimy

Ale i tak potem by nam żyć nie dali ;P
A z ankietami to jest problem, bo potem się trzeba prosić o usunięcie

Aguś, ja po socjologii to nie bawię się w forumowe ankietki. Przecież jest ANKIETKA.PL! Haha!
No chyba, że




___Liam od kilku godzin ślęczał na dokumentami związanymi z samochodem i nad raportem z sekcji zwłok kobiety, którą wyłowili z rzeki. Lista zaginionych kobiet, którą przygotowała Bella, była krótsza niż się spodziewał, ale żadna z nich nie miała powiązań ze światem przestępczym, więc musiałaby mieć naprawdę cholernego pecha, by zostać zastrzeloną i wrzuconą do rzeki. Na świecie pełno było wprawdzie szaleńców, ale ostatnio w stanie Utah panował względny spokój, a przecież gdyby to była robota jakiegoś seryjnego mordercy, już dawno wiedzieliby o innych ciałach. Miał nadzieję, że analiza balistyczna pocisku wyciągniętego z ciała denatki, podsunie mu jakiś trop, bo jak na razie w żaden sposób nie potrafił połączyć ze sobą tych dwóch spraw, a miał niejasne przeczucie, że coś je łączyło. Może Curtis? Niewątpliwie też pomogłoby ustalanie tożsamości owej kobiety, ale wbrew pozorom nie było to takie łatwe.
___Odetchnął głęboko, odchylił się na oparcie, i przymknąwszy oczy, zaczął kręcić się w kółko na obrotowym fotelu, mając nadzieję, że ta niby–karuzela skieruje jego myśli na właściwe tory. W pewnym momencie zatrzymał się gwałtownie, chwytając dłońmi za blat biurka. Spod sterty zalegających na nim dokumentów, wygrzebał zdjęcie przygotowane przez Tima. Przyjrzał się mu uważnie i w zamyśleniu pogładził brodę, sięgając po listę sporządzoną przez Bellę. Po raz kolejny porównał zdjęcie z komputerowo zrekonstruowaną twarzą denatki, ze zdjęciami kobiet z listy. Żadna nie pasowała, ale ta ze zdjęcia Tima, wydawała mu się dziwnie znajoma.
___– Cholera – mruknął wplatając palce w swoje ciemne włosy i zaciskając dłonie w pięści, jakby miał zamiar przerzedzić sobie za chwilę swoją gęstą czuprynę. – Myśl Quinn… – polecił sam sobie, ale wtedy ciszę panującą w jego gabinecie przerwał charakterystyczny dzwonek jego telefonu. Od niechcenia sięgnął do kieszeni spodni i leniwie zerknął na wyświetlacz. – Jeszcze tego mi brakowało – mruknął. W pierwszym momencie miał zamiar odrzucić połączenie, bo rozmowy z byłą żoną nigdy nie kończyły się dobrze, ale potem pomyślał, że może zapomniał o jakimś ważnym wydarzeniu w życiu swojego pierworodnego. Nabrał powietrza w płuca i w końcu wcisnął zielony przycisk. – Cześć – rzucił do aparatu beznamiętnym głosem. – Coś z Joshem?___– Nie – odparła kobieta, po drugiej stronie słuchawki. – Martwię się o ciebie – przyznała szczerze. Liam uniósł brwi pod samą linię włosów, zdumiony zachowaniem byłej żony.
___– Czym sobie zasłużyłem na łaski królowej śniegu? – zadrwił. Wiedział, że Elizabeth niczego w życiu nie robi bezinteresownie, więc i tym razem jej na pozór szczera troska musiała być czymś podszyta.
___– Nie kpij – bąknęła obrażona. – Myślę, że jeśli włączysz telewizję i przełączysz się na lokalny program informacyjny, to zrozumiesz, dlaczego się martwię – zakończyła i rozłączyła się.
___Quinn jeszcze przez chwilę, oszołomiony patrzył na wyświetlacz swojego telefonu, po czym włączył mały telewizor, wiszący w lewym rogu gabinetu i odszukał właściwy kanał. Zamarł, gdy na ekranie zobaczył kadry z miejsca zdarzenia, a potem siebie i usłyszał komentarz w tle:
___– …Z wody oprócz samochodu, który prawdopodobnie należał do agenta DEA, wyciągnięto także ciało kobiety. Nie wiadomo jaki związek mają ze sobą te sprawy. Szef DEA odmówił nam komentarza…
___– Chryste – jęknął Liam, zrywając się ze swojego miejsca. – Jakbym mało miał kłopotów – dodał, po czym jeszcze raz zerknął na ekran, by spisać nazwisko reporterki i operatora kamery. Następnie sięgnął po telefon i wybrał numer wewnętrzny. – Bell, potrzebuję pełnych danych Alexandry Stone i Bradleya Coopera, to reporterzy kanału czwartego. Na wczoraj – zakończył, odkładając słuchawkę.
* * *
___Kiedy zadzwonił do niego nieznany numer, sądził, że to Evans znów czegoś od niego chce, jednak gdy usłyszał w słuchawce głos Lexy, proponujący wspólny obiad, poczuł się naprawdę mile zaskoczony. Nie sądził, że oddzwoni tego samego dnia, a już na pewno nie przypuszczał, że pozwoli odwieźć się do domu.
___Alexandra spojrzała na szybko uciekające drzewa i ujarzmiła falujące na wietrze włosy. Przy całkowicie bezchmurnym niebie temperatura sięgała dwudziestu czterech stopni, choć było już popołudnie, więc nie mogła podróżować bez całkowicie spuszczonej szyby.
___– To tutaj – powiedziała, wskazując na mały, biały domek ogrodzony drewnianym płotkiem.
___Matthew zatrzymał kolejny wypożyczony samochód na chodniku i wyłączył silnik.
___– To była dobrze wykorzystana druga szansa – mruknęła z poważną miną.
___– Nie chciałbym się narzucać, ale zdecydowanie zasłużyłem na kolejną – odpowiedział stanowczo, unosząc sugestywnie brwi, a Lexy szybko odwróciła twarz w jego stronę. – Prawda?
___– Jesteś dość pewny siebie.
Zmrużyła oczy, próbując oprzeć się jego urokowi, ale było z niego cholernie seksowne bydle.
___– Chyba powinnam już iść. – Popatrzyła na swoje mieszkanie, a następnie na Matta, po czym uśmiechnęła się figlarnie. – Może wejdziesz na chwilę?
___Graves zamyślił się, robiąc przy tym poważną minę.
___– Ale tylko na chwilę.
___Wysiedli z samochodu i ruszyli w stronę schodów na werandę. Gdy Lexy szukała kluczy w torebce, pod jej domem zatrzymał się kolejny samochód.
___Matthew spiął się i zmarszczył nerwowo brwi, rozpoznając doskonale samochód i jego właściciela.
___– Alexandra Stone? – spytał głośno Liam, wyciągając odznakę i dochodząc do schodów.
___– Tak, czy coś się stało? – spytała, odchodząc od drzwi.
___Kiedy Liam posłał Mattowi mrożące krew w żyłach spojrzenie ten tylko ledwie zauważalnie pokręcił głową.
___– Agent Liam Quinn – przedstawił się. – Chciałbym zadać pani kilka pytań w sprawie ostatniego reportażu.
___Matt, który cały czas patrzył na Quinna przeniósł zdziwione spojrzenie na Lexy.
___– Chyba, że woli pani spotkanie w u nas w biurze? – spytał ironicznie, zdejmując okulary przeciwsłoneczne.
___– Mam gościa – zająknęła się, zerkając przelotnie na Matta. – Mam nadzieję, że nie zajmie nam pan dużo czasu.
___– To zależy ile ma pani do powiedzenia na temat swojego ostatniego reportażu.
___– To, co miałam do powiedzenia zamieściłam w materiale – odparła hardo. – Zresztą nie było w nim nic, o czym nie wiedziałyby już służby specjalne.
___– Pytanie: skąd pani dysponuje taką wiedzą?
___– Jestem dziennikarką. Zdobywanie informacji to moja praca, a jeśli pańscy ludzie nie potrafią trzymać języka za zębami, to już nie mój problem – zakończyła, i nie czekając na odpowiedź Liama, odwróciła się w stronę swoich drzwi, by je w końcu otworzyć. Quinn wykorzystując to, że stała do niego plecami posłał w stronę Matta zupełnie nieme „z tobą policzę się później”. Graves przełknął nerwowo ślinę i uśmiechnął się.
___– Skończyliśmy? – spytała Lexy, kiedy wreszcie udało jej się otworzyć drzwi. Liam wzruszył ramionami. Obecność Matta w mieszkaniu tej dziennikarki z jednej strony była mu na rękę, ale z drugiej… Wolał nie myśleć, że mógłby stracić kolejnego dobrego agenta.
___– Tak – rzucił krótko. – Proszę o dostarczenie oryginału taśmy i ich kopii. Całej taśmy – poprawił się szybko – A nie tylko tego, co zostało wyemitowane w programie.
___Lexy westchnęła, jakby prosił ją bóg wie o jakie cenne rzeczy.
___– Mogę wysłać pocztą? – spytała, doskonale zdając sobie sprawę, że to w ogóle nie wchodzi w grę. Nie sądziła, że sam szef DEA pofatyguje się do niej w tej sprawie i z jednej strony w pewien sposób jej to schlebiało, a z drugiej obecność tego typa przed jej domem, okropnie ją zirytowała.
___– Czekam na panią w biurze – oświadczył Liam z kamienną twarzą, wręczając jej wizytówkę, po czym skinął głową na pożegnanie i zawrócił do swojego samochodu, a Matthew wziął głęboki wdech, czując ogromną ulgę, że go nie wydał. Przeniósł wzrok na Lexy, a gdy otworzyła drzwi i weszła do środka, ruszył za nią. Była zdenerwowana. Chociaż nie odezwała się ani słowem, odkąd Quinn się pożegnał, nie trudno to było zauważyć. Nerwowo rzuciła klucze na stół i poszła do salonu.
___– Napijesz się czegoś? – spytała, otwierając szafkę z alkoholami. – Wina?
___Uśmiechnął się potwierdzająco i rozejrzał po pokoju. Był duży i niezwykle przestronny. Długie zwiewne zasłony przykrywały okna do połowy, uniemożliwiając popołudniowym promieniom słońca wtargnięcie do środka. Dzięki temu w środku domu panował przyjemny chłód.
___Lexy podeszła do niego i podała mu ciemną butelkę z czerwoną kartką. Matt popatrzył na wino i mruknął:
___– Chianti zupełnie nie pasuje do tego miejsca.
___Lexy chwyciła dwa duże kieliszki i zerknęła na niego z zaciekawieniem. Graves podniósł na nią wzrok, czując wyczekujące spojrzenie na sobie i szybo dodał:
___– Jest dość cierpkie, ale zrównoważone. Klasyczny smak.
___– Znasz się na winach?
___Matt wzruszył ramionami od niechcenia, jakby to co mówił, był czymś zupełnie normalnym. To toskańskie wino nie należało do jego ulubionych, ale postanowił nie psuć przyjemnego nastroju, który się między nimi rodził. Otworzył je i z gracją nalał do kieliszków podstawionych przez Lexy.
___W kuchni zadźwięczał telefon.
___Alexandra jęknęła, po czym postawiła kieliszek na stoliku i uniosła uroczo brwi.
___– Daj mi minutkę – obiecała i wybiegła z pokoju.
___Matt odłożył butelkę bez pośpiechu. Włożywszy nonszalancko ręce do kieszeni, przeszedł się wzdłuż ściany w kierunku tylnych drzwi. Rzucił okiem na wiszące fotografie, przedstawiające Alexandrę z ludźmi, który wyglądali na jej przyjaciół, a następnie zatrzymał się przy półce z książkami. Przechylił głowę, by przejrzeć tytuły, gdy coś błysło między pozycjami. Spojrzał jeszcze w stronę kuchni i palcami odchylił książki, a jego oczom ukazała się złocista odznaka.
___– To stąd wiesz o agencie – mruknął triumfalnie. Z jednej strony ucieszył się, że nie była w stanie wygrzebać tych informacji, a z drugiej docenił jej uporczywość w dążeniu do celu. Wiedziała czego chce, a to coraz bardziej mu się podobało.
___– To z pracy. – Weszła do salonu, uniosła jedną brew i spytała łagodnie, podchodząc do niego: – Co robisz?
___– Przeglądałem tytuły. – Odwrócił się do niej przodem, zachowując się tak, jakby nie znalazł niczego interesującego.
___– Artysta i znawca literatury? – spytała, patrząc na niego filuternie. Matt uśmiechnął się, ukazując zęby i pokręcił głową, w milczeniu pozwalając jej dłoniom powoli sunąc po jego klatce piersiowej. – Pracujesz w każdych warunkach?
___–W każdych – odpowiedział bez namysłu, wsuwając palce pod jej aksamitną bluzkę. Uniósł brwi, a Lexy spojrzała mu prosto w oczy i wplotła delikatne dłonie w jego gęste ciemne włosy.
___– To narysujesz ten akt, o którym – zajęknęła się i przeniosła wzrok na jego usta – wspominałeś? Szkicownik jest na półce – mruknęła, nie czekając na jego odpowiedź.
___Przejechała dłonią, po jego dobrze zarysowanej szczęce i puściła mu oczko, jakby chciała pożyczyć mu powodzenia. Odsunęła się i zdjęła koszulkę, którą później rzuciła w kąt.
___Matt wziął powietrze w płuca i chwycił niezbędny przedmiot, próbując ukryć swoje niezadowolenie. Wrócił do dziewczyny, która powoli i kusząco zsuwała ramiączka swojego stanika. Zalotnie zerkała w jego stronę, gdy usiadł na przeciwległej kanapie.
___– Zawsze marzyłam o tym – powiedziała nostalgicznym tonem, sprowadzając znów na siebie jego przeszywający wzrok. – Zupełnie jak Rose Dawson z Titanica.
___– Romantyczka? – spytał z uśmiechem. – Miłość romantyczna zawsze będzie nieszczęśliwa.
___– Nie jestem egoistką – odparowała zdecydowanie, rozpinając dżinsy. – Podzieliłabym się dryfującymi drzwiami.
___Matt zaśmiał się. Podłożył sobie dłonie pod kark i oparł się.
___– Co to za reportaż, o którym mówił fed?
___– Ten z wypadku. – Uśmiechnęła się cwano. – Puścili go w wiadomościach. – Pogłaskała się po nagim, płaskim brzuchu, jakby chciała wygładzić niewidzialne marszczenia i ułożyła wygodnie na drugiej sofie. Po chwili spytała bez skrępowania: – Możemy zaczynać?
___Matt skinął głową. Nawet jeśli znał się na sztuce to nie był w stanie namalować dobrego aktu. Zasłonił się do połowy bladożółtą kartką papieru i rysował jakieś dziwne kreski, całkowicie improwizując.
___Co chwilę zerkał na nią w milczeniu. Wyglądała tak delikatnie, krucho i niewinnie, spoglądając na niego piwnymi oczami spod gęstych brwi, że po plecach przeszedł mu dreszcz. Postawił sobie zadanie do wykonania, ale świadomość, że ktoś wyglądający tak bezbronnie pakuje się w prawdziwe bagno, zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy, była przerażająca. Nie chciał myśleć, że grozi jej niebezpieczeństwo z powodu informacji, które zebrała; nie chciał mieć wyrzutów sumienia, że powinien ją chronić. Miał przed sobą kolejną osobę, która zostaje wplątana w coś, z czego może nie być żadnego wyjścia. To nie tylko problem samej zainteresowanej, ale również kłopot dla niego – kogoś, kto jest zbyt dobry by odpuścić i skupić się na czymś innym.
W pewnym momencie zmarszczył brwi i wskazał na nią ołówkiem.
___– Mogę? – spytał, po czym od razu podszedł do niej i kucnął na podłodze, opierając się jedną ręką o jej brzuch. Ujął między palce delikatny kosmyk włosów, który opadał jej na twarz i ułożył go z boku. Nie mógł oprzeć się jej ściągającemu spojrzeniu i poddał mu się. Zastygł na moment, analizując każdy fragment jej pięknej i nieskazitelnej twarzy. Nachylił się bardziej i musnął ustami jej kształtne, poczerwieniałe z podniecenia wargi. Wsunął dłoń pod jej kark i przycisnął do siebie mocniej, wpijając się w nią gwałtowniej.
awangarda dnia 0:20:07 31-07-12, w całości zmieniany 2 razy
Wróciłem i nadrobiłem wszystkie zaległości, jednak nawet te 4 czy 5 odcinków to stanowczo za mało


Nie wiem jak streścić te odcinki w jedny6m komentarzu, więc wszystkie odczucia zostawię sobie, a co do postaci: Curtis brzydko się zachował kradnąc te auto i portfel Matta, którego polubiłem najbardziej






Miło, że zajrzałeś ^^ Cieszy mnie bardzo, kiedy mogę przeczytać, że każda z postaci wzbrudza jakieś uczucia, bo to taki nasz mały sukces

Niestety, zmartwię Cię, bo teraz my robimy sobie przerwę - w tym tygodniu nie będzie i mnie i Marty więc dwa odcinki pojawiły się tylko dlatego, żebyście nie byli stratni, ale kto wie, może kiedyś jeszcze to powtórzymy


Az dwa odcinki


Curtis, to człowiek zagadka. Nigdy nie wiadomo, co mu chodzi po głowie. Poranek po seksie nie przypominał przebudzenia zakochanej pary. Co znaczy dla niego ta dziewczyna? On sam tego chyba nie wie

Liam ostatnio jest kłębkiem nerwów. Ma same problemy w pracy. Nie wie, co dzieje się z Curtisem, nie wie kim jest denatka i jaki ma z nim związek. Zadzwoniła do niego była żona i zobaczył niepomyślny reportaż w telewizji. Wszystko przeciw niemu.
Dowiedzieliśmy się, ze Liam ma synka

No i na koniec Lexy i Matt. Widać, że bardzo ich do siebie ciągnie i romans wisi w powietrzu. Lexy jest bardzo otwarta i nieco szalona. Pozowanie do aktu mężczyźnie, którego dopiero co poznała było bardzo odważne ;] Ciekawe, jak skończy się to spotkanie, bo na koniec zrobiło się bardzo gorąco :]
Czekam na next!
Dzięki, ze wpadliście! ;-)

___Wyszedł z gabinetu agentki Robert jak najszybciej mógł, ściskając w dłoni swój telefon, którym zrobił zdjęcia akt Curtisa Evansa. Wykorzystując chwilową przerwę i brak pracowników w biurze, bezczelnie włamał się do środka, dzięki swoim narzędziom, które nazywał pieszczotliwie „przybornikiem włamywacza”. Miał szczęście, że jej biuro znajduje się z brzegu i monitoring go praktycznie nie obejmuje. Sheila, jakkolwiek spostrzegawcza była, nie miała szans zorientować się, że ktoś myszkował w jej gabinecie – chyba, że zamontowała pluskwę, albo kamerę, o co Graves jej nie podejrzewał.
___Udał się do swojego biura i rozsiadł się w fotelu, kładąc nogi a blacie. Uważnie przeglądał zdjęcia w telefonie. W końcu zmarszczył brwi. W aktach nie było nic co by go specjalnie interesowało. Zaledwie jakieś podstawowe informacje typowe dla każdego posiadacza własnej teczki. Jedyną istotną wiadomością, był oficjalny powód, przez który Curtis uciekał.
___Sabotaż podczas operacji #9074442… Udzielanie tajnych informacji osobom postronnym… Współpraca z organizacją przestępczą…
___Matt tylko dla uzyskania pewności wpisał numer sprawy w komputerową bazę danych, a gdy wyświetlacz się przyciemnił, a na jego środku pojawił się czerwony napis głoszący zastrzeżenie akt, pokiwał twierdząco głową. Jeżeli Curtis był podejrzany, albo co gorsza, oficjalnie oskarżony o to wszystko, miał naprawdę poważne kłopoty. Przez istnienie obciążających dowodów nie tylko groził mu wyrok dożywotniego pozbawienia wolności, ale nawet kara śmierci, jeśli tylko Royal Flush miało tak wysoką wagę.
___Już wiedział, co ma na niego departament, ale czy mafia ścigała go tylko dlatego, że przez nich również został odkryty?
___Wziął do ręki tenisową piłeczkę i zaczął ją podrzucać do góry, jakby był śmiertelnie znudzony siedzeniem w pracy. Gdy na korytarzu mignęła mu sylwetka Liama, ścisnął zabawkę w dłoni, ukrywając ją przed piorunującym spojrzeniem swojego szefa. Nie miał ochoty zajmować się dodatkową robotą, gdy umysł zaprzątała mu sprawa Curtisa. Wiedział, że jeśli ma zrobić coś dobrze musi się temu poświęcić, a wirowanie pomiędzy powierzonym mu odgórnie zadaniem, a własnym śledztwem było marnotrawstwem jego cennego czasu. Otworzył teczkę z nowego śledztwa, która leżała na brzegu blatu i szybko przewertował jej zawartość, szukając czegoś, co pozwoliłoby mu się wymigać od tego. W końcu uśmiechnął się cwano i poderwał się z fotela, kierując się do Quinna.
Natknął się na niego po drodze, gdy zakładał dżinsową kurtkę. Jego mina nie mówiła nic dobrego, ale nie zamierzał rezygnować.
___– Nie mogę wziąć tej sprawy – mruknął, wyciągając przed siebie dokumenty.
___– Graves, czy ty się chcesz wymigać z roboty? – Quinn spojrzał na niego z niedowierzaniem, po czym odebrał teczkę. Zaledwie rzucił okiem na zawartość. – Znowu się zatrułeś? – spytał kpiąco, oddając mu akta. – Spieszę się.
___– Podmiotem tej sprawy jest osoba, którą od dawna prowadzi Frank, a więc obecnie Sheila, która posiada wszystkie jego akta. Chyba nie ma sensu bym się w to wtajemniczał, skoro ona ma wszystkie dane – powiedział przekonująco, po czym uniósł brwi i spytał szybko – Zanieść jej na biurko?
___– Nie – odpowiedział bez wahania Liam, patrząc na niego zamyślonym wzrokiem. – Sam to załatwię. А teraz do gabinetu. Migiem – rozkazał. – Bell, niech nikt nam nie przeszkadza – dodał, gdy mijali biurko rudowłosej kobiety.
___Matt zmarszczył brwi i powiódł za nim wzrokiem, czując, że to nie będzie przyjacielska pogaduszka. Westchnął jak skazaniec przed egzekucją, rozluźniając węzeł krawata pod szyją i pobiegł za szefem.
___– Zamknij za sobą drzwi – polecił Quinn, opadając wygodnie w swój fotel. – Masz mi coś do powiedzenia? – spytał i wsparłszy przedramiona o blat biurka, wlepił oczy w twarz Gravesa.
Matt zamyślił się przez chwilę, szukając w głowie konkretnego powodu, dla którego został wyzwany na dywanik.
___– Byłeś u fryzjera? – spytał cicho, usilnie odpędzając od siebie myśl o dziennikarce.
___Liam zgromił go spojrzeniem, zaciskając nerwowo szczęki.
___– A ty zgrywasz głupiego sam z siebie, czy ktoś ci za to płaci? – odpowiedział pytaniem, kładąc wyraźny nacisk na ostatnią część zdania. Podziwiał nadzwyczajne zdolności Gravesa do grania niewiniątka, ale w tej chwili nie miał czasu ani ochoty grać z nim w zgadywanki.
___– Uwierzysz, jak powiem, że nie miałem pojęcia, że pracuje nad sprawą wypadku? – spytał już poważnie i włożył ręce do kieszeni.
___– Nie – rzucił krótko Liam. – Nie wierzę też w twoje rzekome zatrucie ani w to, że byłeś tam wczoraj zupełnie przypadkiem.
___– To może najwyższa pora, żebyś zaczął ufać swoim agentom? – Uniósł wysoko brwi i spojrzał na niego porozumiewawczo.
___Liam roześmiał się w głos i pokręcił głową z niedowierzaniem.
___– Ufać agentom? Przez jednego z nich szlag trafił cholernie ważną operację, a drugi spotyka się z dziennikarką z podrzędnej stacji telewizyjnej, która dziwnym trafem ma wiedzę, że samochód z rzeki należał do agenta naszych służb. Skąd to wiedziała? Anioł Gabriel powiedział jej we śnie?
___– Może nie we śnie, a na miejscu zbrodni – odpowiedział stanowczo, czując złość, że Liam go o cokolwiek posądza. Zbliżył się do biurka i oparł się rękami o blat, wlepiając wzrok w Quinna. – Ujawnianie informacji opieczętowanych klauzulą „tajne” jest poważnym przestępstwem, za które grozi dożywocie, а nawet kara śmierci, а ja przecież jestem grzecznym chłopcem. To nie jest moja sprawa, nie angażuję się w nią i nie mam o niej zielonego pojęcia. Rozumiesz?
Liam przez kilka sekund, które wlekły się w nieskończoność, patrzył bez słowa na swojego podwładnego, analizując dokładnie każde wypowiedziane przez niego słowo. – Sugerujesz, że znalazła coś, co my przeoczyliśmy? – spytał już łagodniej.
___– Sugeruję, że musiała być lepsza niż twoi agenci – odpowiedział cięto i wyprostował się.
___– Bronisz jej – stwierdził Liam, uśmiechając się lekko. – Kim ona dla ciebie jest? – zapytał wprost. – Przygodą na kilka nocy czy zobowiązaniem na całe życie?
___– Ani jedno, ani drugie – bąknął pod nosem i odwrócił twarz na oprawione w ramki listy z podziękowaniami.
___– Więc?
___Quinn wpatrywał się w napiętą twarz Gravesa, mając nadzieję, że za chwilę sam od siebie naświetli mu nieco relacje między nimi.
___– Od kiedy obchodzi cię moje życie prywatne? – spytał, ponownie na niego spoglądając. – Możesz mnie podpuszczać, doszukując się w tym ukrytego sensu, ale niczego nie usłyszysz, bo nie ma o czym gadać. – Zrobił krótką pauzę, dając dobitnie do zrozumienia, że jest czysty jak łza, choć w rzeczywistości łgał jak pies. – Powiedziałem już, że nic mnie z tą sprawą nie łączy.
___– Nie obchodzi mnie twoje życie prywatne, ale pewien jego uroczy element, który być może wbrew tobie, ale jednak w pewien sposób łączy cię z tą sprawą – odparł Liam, obracając w palcach ołówek. – Skąd ją znasz? – spytał po chwili.
___Matt westchnął głośno, totalnie zrezygnowany i spojrzał na Liama błagalnie.
___– Ona nawet nie wie, że jestem agentem.
___– Zauważyłem, ale nie o to pytałem. To może chociaż powiesz mi, dlaczego nie powiedziałeś jej tego?
___– Może dlatego, że jestem jednym z najlepszych agentów jacy ci pozostali – odpowiedział dosadnie, patrząc mu prosto w oczy. Był przy tym bardzo przekonywujący – i nie narażałbym twojej sprawy, podsuwając się jako chodzące źródło informacji. Poza tym – dodał po chwili i uśmiechnął się sam do siebie – nic nie tamuje ruchu tak, jak gliniarz.
___Liam zaśmiał się pod nosem, przelotnie zerkając na zegar wiszący nad drzwiami. Coś w tym wszystkim zupełnie nie trzymało się kupy, ale nie miał czasu teraz tego roztrząsać. Nie był w stanie należycie się na tym skupić, mając w perspektywie spotkanie z byłą żoną.
___– Czy ci się to podoba, czy nie – zaczął podnosząc się z fotela – jesteś na cenzurowanym, Graves, więc miej się na baczności – powiedział i skierował się do drzwi, a Matt rzucił za nim:
___– Co do zatrucia, to chyba coś zakaźnego!
___Uśmiechnął się kpiąco, gdy Liam posłał mu ostrzegawcze spojrzenie i wyszedł. Na zbadanie sprawy Curtisa przydałby mu się dłuższy urlop, ale podejrzewał, że zwykłe zatrucie niczego nie załatwi, więc należy znaleźć coś bardziej przekonującego. Ludzie pracujący w DEA, tak samo jak w CIA, czy FBI, często mają obsesję na temat wszystkiego, czym się można zarazić. To taki służbowy zestaw lęków, który otrzymuje większość agentów, gdy zaczynają poważnie gmerać.
___Sam za bardzo nie wiedział, co myśleć o tym przesłuchaniu. To, że Liam będzie miał wątpliwości było jasne, jak tylko go zobaczył wysiadającego z samochodu pod domem tej dziennikarki. Nie wyglądał wtedy zbyt sympatycznie, а jego mrożące krew w żyłach spojrzenie nie pozostawiało żadnych złudzeń, że prędzej czy później go dorwie. Przypuszczał, że szef podejrzewa go o mieszanie się w sprawę Curtisa, ale nie spodziewał się, że może chodzić o sprzedawanie informacji pierwszej lepszej lokalnej stacji – nie żeby zrobił to dla CNN, czy BBC. Czyżby aż tak się pomylił? Quinn po sprawie z Evansem mógł być nieco skołowany wobec swoich agentów, ale Matt nigdy go nie zawiódł. Oficjalnie. Pomijając mniejsze i większe kłamstewka, oraz wybielanie się przy każdej możliwej okazji. Ale dzięki temu miał nienaganną reputację, więc zupełnie nie rozważał się takiej podejrzliwości wobec siebie.
Może nie powinien się oszukiwać, tylko przyznać, że popełnił błąd. Niezorientowanie się w sprawie reportażu Lexy było gigantycznym niedociągnięciem, które stało się rysą na szkle. Gdyby wiedział mógłby przewidzieć zachowanie Liama. Najgorsza jednak była świadomość, że jeden zły ruch może skończyć się poważnymi oskarżeniami – a na to nie mógł sobie pozwolić.
___Rzucił teczkę na plik jakiś dokumentów, mając zamiar od razu wyjść, ale akta zsunęły się i z kilkoma innymi papierami spadły na ziemię. Graves spojrzał na nie, jakby nie wierzył własnym oczom i westchnął cicho, po czym kucnął. Pozbierał kartki i spróbował ułożyć je w podobnej kolejności, nie chcąc narazić się Liamowi. Zamarł na moment i wstał, ściskając mocno w dłoni jedną z nich. Szybko odwrócił się za siebie, by sprawdzić, czy nikt z korytarza go nie obserwuje i ponownie wrócił do czytania. To był fragment jakiejś większej teczki. Pojawiające się w niej nazwiska raczej niewiele mu mówiły, ale wiele zdań było ocenzurowanych czarnym markerem. Tym, co zwróciło uwagę Matta to nazwisko Curtisa w jednym z wypowiedzeń, lecz jego treść była niezrozumiała. Tak jakby chodziło o zupełnie kogoś innego.
___Przejrzał resztę kartek, a następnie przeszukał wyciągnięte na blat akta, ale niestety nie znalazł niczego podobnego. Podejmując duże ryzyko, szybko sprawdził szafki, w których Quinn trzymał dokumenty, a następnie biurko. Na samym szczycie najniższej szuflady leżała teczka, do której spinaczem przywieszono fotografię Curtisa.
Matt wziął głęboki wdech i wczytał się dokumenty. Próbował jak najszybciej przejrzeć całość, mając głęboką nadzieję, że zdąży to zrobić przed powrotem Liama. Przyłapanie na grzebaniu w poufnych aktach, a do tego w gabinecie przełożonego, mogło grozić zwolnieniem dyscyplinarnym, więc wraz z pracą straciłby praktycznie całe swoje dotychczasowe życie. Jakikolwiek szmer na korytarzu, sprawiał, że podnosił nerwowo wzrok spod biurka, lustrując otoczenie przez kilka sekund. Z każdym jednym zdaniem coraz bardziej marszczył brwi, próbując ogarnąć treść, która przechodziła jego najśmielsze oczekiwania. Nie spodziewał się czegoś takiego, gdy szukał informacji dotyczących Evansa.
___W końcu, gdy przerzucił ostatnią stronę, wyciągnął telefon i zrobił kilka zdjęć, łamiąc tym samym prawo po raz kolejny. Po wszystkim, ułożył teczkę z powrotem w szufladzie i opuścił gabinet, rozluźniając krawat i odpinając ostatni guzik swojej śnieżnobiałej koszuli. Było mu gorąco i duszno nie tylko z powodu sytuacji, którą spowodował, ale również informacji, które udało mu się zdobyć.
___– Matthew, dobrze się czujesz? – spytała Bella, wstając z krzesła.
___Ten zatrzymał się i wciąż w lekkim amoku spojrzał na nią. Jeszcze bardziej poluzował krawat i przekręcił szyję, aż strzeliły mu kostki.
___– Chyba mnie coś złapało – mruknął, odwracając wzrok od dziewczyny. – Wychodzę – rzucił jeszcze na odchodne i opuścił budynek departamentu.
___Przez całą drogę do domu siedział z głową opartą o zimną szybę wagonu metra, gorączkowo myśląc. Czuł się potwornie zmęczony i jedyne o czym teraz marzył to rozłożyć się na własnej kanapie i poleżeć w spokoju, choć zdobyte informacje powinny wywołać w nim spore podniecenie. Zdawał sobie sprawę, że to co znalazł jest warte określenia „tajny” i nie był pewien, czy ta zdobyta wiedza nie przeszkodzi mu w kolejnych działaniach.
___Wszedł powoli po schodach, a gdy znalazł się pod drzwiami swojego mieszkania, wyciągnął klucze. Nabrawszy sporej ilości powietrza w płuca przyłożył je do zamka i zamarł na chwilę. Spojrzał na drzwi, ponieważ intuicja podpowiadała mu, że coś jest nie tak. Kucnął przy klamce i dostrzegł niepokojące zarysowania. Wiedział już, że ktoś go odwiedził, choć na zamku nie było śladów włamania. Ten, kto to zrobił miał wprawną rękę i trochę doświadczenia w odblokowywaniu przeciętnych zamków. Zrobił to szybko i nie sprawiło mu to dużo problemów, zupełnie jak jemu z otwarciem gabinetu agentki Roberts. Teraz pytanie brzmiało, czy wciąż znajdował się w środku.
___Wyciągnął spod pazuchy pistolet i bezszelestnie wszedł do mieszkania.
awangarda dnia 20:06:05 07-08-12, w całości zmieniany 2 razy
Ehhh, miałam cichą nadzieję, że odcinek rozpocznie się od kontynuacji namiętnych chwil Matta i Lexy

Matt nieźle wybrnął z tej rozmowy. Nic nie zdradził w sumie na temat swoich relacji z Lexy

Końcówka jak zwykle ciekawa. Podejrzewam Curtisa.
Tak, wiem, chyba wszyscy na to liczyli, ale seks jeszcze będzie, nie martwcie sie, to nie koniec! I to na pewno w pełni okazałości. To prawda, Liam udał się Adze, bez dwóch zdań ;-) Dzięki, że znalazłaś chwilę!
Będzie?

A co do Liama... wszyscy trzej nam się udali - zdolne jesteśmy

W piątek do Was wracam, cieszycie się?
Oczywiście, że się cieszymy

A ja właśnie wpadłam w otchłań rozpaczy przez naszych siatkarzy...

Przestań się mazać! Pomyśl o Curtisie!
Na Curtisie świat się nie kończy! A w dodatku ich jest 12 i są zdecydowanie bliżej ;P
Dla mnie kończy się na Mattcie i Curtisie

Moje serducho ma bardzo dużą poejmność - znajdzie się miejsce dla wszystkich

Też jestem rozczarowana faktem, że nasza drużyna pożegnała się z medalem

Ale szczerze mówiąc, to dziennikarze napompowali ten balon i przyznali im złoto zanim ci zdążyli zagrać pierwszy mecz, co nie zmienia faktu, że liczyłam na odrobinę więcej niż ćwierćfinał. Dobra, dość już dołowania się. Za rok mamy ME a za dwa MŚ - trzeba zapomnieć o porażce, wyciągnąć wnioski i brać się do roboty

Sorki dziewczyny, że dopiero teraz komentuje, ale zupełnie nie wiem jak to się stało, że nie wrzuciłam komentarza po przeczytaniu poprzednich dwóch odcinkach


W każdym razie zaczyna być coraz ciekawiej

Na pewno tak. Bardzo dziękujemy za pamięć! Już myślałam, że wszyscy o nas zapomnieli! ;-))
Madziu, przekonasz się już niebawem

Martuś, bo wszyscy korzystają z ostatnich chwil wolności


Przepraszam, że tak późno, ale po prostu... wakacje


Ajaj... Od dzisiaj Liam i Matt są moimi ulubionymi postaciami





Tak, wiemy, wiemy i rozumiemy. Fajnie, że jednak znalazłeś chwilkę, żeby zajrzeć

Matt i Liam mówisz? A co to będzie jak wszyscy trzej agenci się spotkają? ;P
Hmm... Jakby się wszyscy trzej spotkali to byłoby niezwykle ciekawie

Mam nadzieję, że w następnym odcinku będzie coś o włamywaczu?

Kiedyś to musi nastąpić ;P
No i siłą rzeczy w następnym rozdziale musi być coś o włamywaczu także zapraszam we wtorek, raczej po południu chyba, że uda mi się wrzucić przed pracą

Cisze sie niezmiernie! Ja tez kocham Liama i Matta,ale Curtisa tez. uwielbiam wszystkich naszych bohaterow plci meskiej. przynajmniej w tej czesci!
Agus,wyslalam Ci maila

Jestem straszną cholerą, ale chyba wiecie, że obie was uwielbiam, co? Należy mi się kopniak na rozpęd od was obu, ale teraz zacznę się starać. Odblokowała mi się wena i dzięki temu wróciła też wena do komentarzy.
Pierwsza rzecz jaka rzuca się w oczy, to fakt, że to kawał dobrze napisanego tekstu


Aguś powiedz mi, że wysłałaś mi już cały tekst na maila, bo choć ostatnio się opuściłam, to pochłonęłam te kilka zaległych odcinków jednym tchem i chcę więcej!
Curtis to kawał skurkowańca, ale jakoś przez sentyment do Iana i tak go lubię. Za to Matta bardziej.
Nie będę tu streszczać fabuły, tym zajmę się, od następnego odcinka, jak już w końcu będę na bieżąco komentować. Chyba jeszcze nie zasłużyłam na śmierć, hmm? Wybaczycie mi?

Myślę, że kilka odcinków do Kiss&Go załatwi Ci odkupienie

A kolejny "odcinek" już dziś, za chwil parę, jak tylko go ogarnę ^^

Mają zamiar uznać Sarę za zmarłą? Biedactwo. Zastanawia mnie jak wysoko ustawionym pionkiem była Hailey, że wszędzie jej pełno. Bo to jej ciało zostało wyłowione z rzeki, prawda? Hmm...
Przekomarzanie się waszych agentów przypomina walkę kogutów



Poczekaj, poczekaj... to dopiero przedsmak do walki kogutów


I nie obrazisz się, jak nie odpowiem na Twoje pytania, co?
Nie, no co ty


Mam nadzieję


Ależ oczywiście, fakt że to nawet nie półmetek jeszcze zaostrza apetyt

Sunshine dnia 19:16:33 14-08-12, w całości zmieniany 1 raz